Po weekendzie: Czekając na Newark

mospcSą takie soboty w życiu kibica boksu, w których najistotniejsze nie są odbywające się walki, a oczekiwanie na to, co dopiero ma nastąpić. Do takich sobót można zaliczyć tą ostatnią, wszak nie porwał nas przecież wystep Jamesa Toneya, czy też Jewgena Chytrowa. Z wielkim zainteresowaniem nasłuchiwaliśmy jednak wieści dotyczących gali w Newark, która zbliża się wielkimi krokami i wydaje się być tuż na wyciągnięcie ręki.

Z perspektywy polskiego fana boksu szykuje się prawdziwe święto. Zasiądziemy przed telewizorami w oczekiwaniu na występ czterech asów rodzimego pięściarstwa, którzy na antenie  dużej amerykańskiej stacji telewizyjnej będę starali się pokazać legendarną polską siłę. Na deser dostaniemy pojedynek asów, jakimi są Steve Cunningham i Antonio Tarver. Nie to jest jednak najistotniejsze. Ważne, że po raz kolejny, dzięki umiejętnościom naszych pięściarzy będziemy mogli liczyć na to, że polski boks zawodowy znaczy coś w światowej skali. Wszak jeden z pojedynków będzie toczył się o najwyższą w profesjonalnym pięściarstwie stawkę: pas mistrza świata wagi junior ciężkiej.

O walce Krzysztofa Głowackiego z Marco Huckiem pisaliśmy już wielokrotnie. Liczymy, że po serii porażek naszych zawodników w rywalizacji o najwyższe laury nastąpi w końcu przełamanie, a autorem tego przełamania będzie solidnie tłukący po schabach „Główka”. Jeszcze niedawno pas w rękach Polaka to była codzienność, wszak dumnie dzierżyli go czy to Krzysztof Włodarczyk, czy też Tomasz Adamek, który dzielnie radził sobie w dwóch kategoriach wagowych. Okres posuchy jest dość krótki, jednak ważne, by szybko się zakończył. Nie chcemy przecież sytuacji z piłkarskiej ligi mistrzów. Czekamy więc do piątku i liczymy, że mina Marco Hucka będzie przypominać tą, którą miał na twarzy po walce z Cunninghamem. Tym samym Steve’m, który również na tej gali wystąpi i niech to będzie dobra prognoza.

Z ciekawym rywalem zmierzy się Artur Szpilka. Polak oczywiście jest zdecydowanym faworytem tego pojedynku, jednak pamiętajmy, że Kubańczycy to nie kelnerzy z łapanki, a zawodnicy zawsze świetnie wyszkoleni technicznie, prezentujący unikalną szkołę boksu. Z pewnością przeboksowanie rund z Consuegrą to będzie dla Polaka bardzo cenne doświadczenie. Tym razem nikt nie ma prawa narzekać na dobór oponenta dla Artura, a jeśli wygra to łatwo – będzie to świadczyć o jego mocy, nie zaś słabości przeciwnika.

W innej sytuacji są Kamil Łaszczyk i Maciej Sulęcki. Obaj o rywalach dowiedzieli się stosunkowo późno, u „Szczurka” doszło do zmiany. Cel przed nimi to zwyciężyć, umocnić swoje pozycje, a przede wszystkim zaprezentować się efektownie i pokazać, że warto na nich stawiać. Osobiście czekam na złożone kombinacje Łaszczyka, które będą siały zniszczenie na ciele rywala, a także na efektowne KO w wykonaniu Maćka Sulęckiego. Pracujący od niedawna z Polakiem Chico Rivas obiecał, że „Striczu” będzie nokautował – ja mu wierzę i czekam na potwierdzenie tych słów!

Mamy dziś poniedziałek, do gali coraz bliżej. Poziom emocji rośnie. Jak w każdy pierwszy dzień tygodnia intensywnie myśli się o jego zakończeniu. Tym razem jednak okoliczności są szczególne. Piątku, przybywaj!

Leave a Reply