Po weekendzie: Mamy mistrza!

Wgłowacki2 dzisiejszym odcinku cyklu „po weekendzie” temat może być tylko jeden:

Lewy, poprawka prawym Marco Huck pada na deski. Wstaje, jednak jest wyraźnie zamroczony. Krzysztof Głowacki szybko dopada go pod linami. Ciosy na korpus, na górę, huragan. Huck opada bezwładnie na matę ringu. Mamy mistrza świata! Okres bezkrólewia w polskim boksie trwał od czasu porażki Krzysztofa Diablo Włodarczyka z Grigorijem Drozdem. Głowacki postarał się, by o polskim boksie znów było głośno i zrobił to w bardzo efektownym stylu.

Przed walką część komentatorów nie wierzyła w sukces Polaka. Pamiętajmy jednak, że boks to nie tylko suche rekordy. To dwóch wychodzących do ringu ludzi, ze swoimi zaletami i wadami. Z jednej strony mieliśmy więc mocnego psychicznie, zdeterminowanego, by osiągnąć sukces Krzysztofa Głowackiego, z drugiej sytego już mistrza, liczącego na pobicie rekordu obron i adaptację w USA Marco Hucka. Polak pokazał, że talent poparty ciężką pracą i chęć zwycięstwa pozwalają na zdobywanie szczytów. Esencją determinacji i woli walki Polaka była szósta runda pojedynku, w której po przyjęciu potężnej bomby padł na deski. Po takim ciosie, na niejednej gali walka zostałaby zakończona, niejeden pięściarz straciłby ochotę do kontynuowania rywalizacji. I nie byłoby to nic zaskakującego. Głowacki jednak wstał i… ruszył na rywala! Nie szukał klinczu, nie wypluwał ochraniacza na szczękę, nie liczył na przetrwanie. Poszedł na wymianę ciosów, bił się z Huckiem w twardej, męskiej walce. Gdy w 11 rundzie przyszły owoce tej heroicznej postawy, cała hala i pewnie cała bokserska Polska oszalały z radości.

Przechodząc krótko do aspektów techniczno – taktycznych pojedynku, należy zaznaczyć kluczową rolę ciosów na korpus, które świetnie spełniały swoje zadanie i odbierały Huckowi energię. Warto zauważyć, że w rundach, w których Główka stawiał na obijanie „schabów” rywala, pokazywał się wyraźnie lepiej od rund, gdy tych ciosów było mniej. Świetnie pracowała też prawa ręka, doskonale ułożona pod okiem trenera Fiodora Łapina. Warto zaznaczyć cenne uwagi trenera, który reagował świetnie na sytuację w ringu. Gdy Huck swoimi wiatrakami zaczynał coraz częściej trafiać, Fiodor Łapin nakazał swojemu podopiecznemu atakowanie po jego drugim ciosie, co wprowadziło zamęt w poczynania Niemca.

Sukces stał się faktem, teraz czas zbierać jego owoce. Krzysztof Głowacki ma potencjał by regularnie, skutecznie bronić pasa. Nie zapominajmy, że nie pokonał papierowego mistrza, a jednego z liderów tej kategorii, który bronił pasa kilkanaście razy. Bardzo istotne, że do walki doszło na terenie USA, a także, że była bardzo efektowna. Dziś Głowacki jest na ustach kibiców z całego świata, a nokaut w jego wykonaniu opanował internet w zawrotnym tempie. Niech to zainteresowanie będzie jedną z wielu nagród dla Krzysztofa i niech przełoży się na wspaniałe walki, wielkie pieniądze i wiele, wiele emocji, a wszystko ku naszej radości i chwale polskiego boksu zawodowego.

Dziękujemy!

Leave a Reply