Po weekendzie: Pas w ciężkiej nadal u Czagajewa. Ale kogo to obchodzi?

mospcRusłan Czagajew pokonał Francesco Pianetę. Pan z brzuszkiem znokautował w pierwszej rundzie pana, który nie miał zbyt dużej ochoty na podejmowanie walki. Sam nokaut nie należał zdecydowanie do najcięższych, jakie widzieliśmy w ostatnich miesiącach na światowych ringach. Nie był to też pojedynek, który porywał fanów na całym świecie zarówno przed nim jak i bezpośrednio po nim. Pewnie niejeden kibic, który nie śledzi dokładnie bokserskich wydarzeń zastanawiał się, skąd na szali walki, która została zorganizowana ku uciesze prowadzących karierę Czagajewa promotorów znajduje się pas mistrza świata wagi ciężkiej. By to ustalić, musimy cofnąć się do roku 2011.

2 lipca 2011 roku David Haye jeszcze do wieczora był posiadaczem tytułu WBA w wersji World, na potrzeby tego tekstu nazwijmy ją standardowej. Jednakże tegoż właśnie wieczora przyszło mu się zmierzyć z dominatorem dywizji ciężkiej Władimirem Kliczko. Ukrainiec zwyciężył, przejął pas Anglika, jednakże federacja, w myśl swoich zasad z racji tego, że Władimir zunifikował pasy nadała mu tytuł super czempiona. W ringu odebrał pas czempionowi standardowemu, poza ringiem został uhonorowany tytułem według federacji wyższym.

Dzięki takiemu zabiegowi „zwolnił się” pas WBA w wersji World. Zwolniony pas to oczywiście okazja na zarobienie niezłych pieniędzy przez federację, a także przez obóz zawodnika, który taki już nie do końca wartościowy (wszak posiadacz pasa stracił go na rzecz Kliczki, zmieniono jedynie nazewnictwo) pas zdobędzie. Będzie mógł jednak tytułować się mistrzem świata wagi ciężkiej, a to jak wiemy brzmi bardzo dumnie.

6 lipca 2014 roku team Rusłana Czagajewa dzięki zręcznym zagrywkom promotorskim i odpowiednim rozmowom z federacją WBA sprowadził na swój teren podstarzałego i niezbyt juz mocnego Fresa Oquendo. Mimo wielu zabiegów, które miały uprzykrzyć przebywanie w Groznym Portorykańczykowi, pokazał się on w ringu nadspodziewanie dobrze i sprawił sporo kłopotów Uzbekowi. Sędziowie jednak widzieli jego zwycięstwo, a Fres po walce opowiadał historie z gangsterką w tle. Kolejnym rozdziałem była walka z Pianetą.

Teraz Czagajewa czeka starcie z …. Oquendo, które nakazuje federacja i które będzie kolejną dewaluacją tytułu mistrza świata. Tym bardziej w najpopularniejszej dywizji wagowej. Czagajew świetnym bokserem był. Ale dziś nie jest. Świetnie sprawdziłby się jako tester młodych wilków, wychodząc do walki o tytuł wygląda jednak dość dziwnie.

Zauważmy, że walki takie jak sobotnia nie obchodzą zbyt wielu osób. Praktycznie żaden portal sportowy, który nie zajmuje się tylko i wyłącznie boksem nie zamieścił informacji o pojedynku jako ważnej, hitowej. Taka postawa w pewien sposób cieszy, wszak łatwo nabić kliknięcia pisząc, że walka o mistrzostwo świata wagi ciężkiej zakończyła się szybkim nokautem. Tytułować się czempionem Czagajew zdecydowanie może, jednak w dzisiejszym rozumieniu na pewno nim nie jest. Kibice również podeszli do starcia zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. Próżno było szukać hymnów ku chwale Czagajewa, który zresztą o walce z Kliczką czy Wilderem nie myśli. Taka postawa mediów i kibiców jest godna pochwały. Szanujmy dziedzictwo najcięższej dywizji.

Leave a Reply