Po weekendzie: Sęk przełamał klątwę niemieckiego ringu

sek darekMiniony weekend sprzyjał przede wszystkim wypoczynkowi na plaży i oddawaniu się słonecznym kąpielom, jednakże w sobotni wieczór byli tacy, którzy musieli ciężko pracować. I to pracować w ringu.

Dariusz Sęk – bo o nim właśnie mowa – przygotował się świetnie. Był gotowy na wiele rund w szybkim tempie, a  także w tropikalnych warunkach, które panowały na hali w niezbyt tropikalnym Monachium. Był gotowy na twardą walkę ze swoim przeciwnikiem Shefatem Isufim, silnym fizycznie, z mocnym ciosem. Był także gotowy na rywalizację z sędziami pojedynku. Darek pomny swoich doświadczeń (przede wszystkim walka z Krasniquim, którą wygrałby na każdym ringu innym niż niemiecki) perfekcyjnie zrealizował plan taktyczny nakreślony przez trenera Andrzeja Gmitruka. Skutecznie korzystał z długich ciosów prostych, a także co tym bardziej godne podkreślenia: zabierał rywalowi zdrowie częstymi i celnymi ciosami na korpus. W warunkach panujących na hali te ciosy prawdopodobnie okazały się decydujące. Każde uderzenie powodowało, że „pasek kondycji” Isufiego drastycznie się zmniejszał. Narożnik poddał Albańczyka, opuszczał on ring ze złamanym nosem, na biodrach Darka Sęka zawisł zaś regionalny pas WBC.

Tymczasem po walce okazało się, że zbierający ciosy jak worek treningowy Isufi remisował z Polakiem na kartach punktowych! Zapewne dla postronnego kibica było to zaskakujące, niestety tym śledzącym boks częściej przypomniał się klimat wielokrotnie znany z niemieckich gal. I nie chodzi tu o klimat gorącej hali. Nadal wyjeżdżając do Niemiec należy pamiętać, że na starcie ma się co najmniej minus trzy punkty. Miejscowego faworyta należy znokautować, by nie pozwolić na przeliczanie kart arbitrów. Dariusz Sęk i jego team wykazali się nie lada odwagą wyjeżdżając do Monachium, mimo, iż wcześniej sami przekonali się, co znaczy sędziowanie po niemiecku. Team Darka zwietrzył szansę – widział, że do zdobycia jest pas, który pozwoli zaistnieć na dobre w rankingu, przeciwnik zaś, przy odpowiednim przygotowaniu jest do pokonania. Sęk perfekcyjnie się przygotował, zaryzykował i dziś zbiera owoce tej decyzji.

Oby pozycja, którą Dariusz Sęk uzyska dzięki takim występom pozwoliła mu na zaistnienie w świadomości organizatorów gal i promotorów w taki sposób, by nie mogli oni liczyć, że w przypadku kontrowersyjnego sędziowania taka decyzja nie odbije się szerokim echem. Sęk na dzień dzisiejszy to już solidna marka, należy się z nim liczyć, nie zaś próbować korzystać z jego rekordu dzięki kontrowersyjnym decyzjom.

Wielkie brawa za występ, czekamy na więcej.

Leave a Reply