Podsumowanie sobotniej nocy. Kowaliow, Gamboa i cyrk Charra z Ustinowem

Siergiej Kowaliow powrócił na szczyt wagi półciężkiej, po tym jak odzyskał pas WBO na gali w Nowym Jorku. Rosjanin zdewastował w niecałe dwie rundy Wiaczesława Szabriańskiego. Ukrainiec był dwukrotnie liczony po mocnych ciosach Kowaliowa, ale dotrwał do gongu. W drugiej odsłonie zainkasował wiele mocnych prawych, był liczony, zdołał stanąc do dalszej walki, jednak sędzia po chwili przerwał pojedynek. Wszystko w efekcie kumulacji uderzeń mistrza WBO.

Na tej samej gali wystąpił Yuriorkis Gamboa. Kubańczyk nietypowo dla siebie nie występował w roli faworyta. Naprzeciw niego stanął solidny Jason Sosa. Gamboa w swoim stylu, zaliczył deski w rundzie siódmej, ale kontrowersyjnie wywalczył wygraną rezultatem dwa do remisu 94-94, 95-93 i 96-92.

Nowym „v-ce” mistrzem świata WBA wagi ciężkiej został… Manuel Charr. Pięściarz z Syrii zmierzył się z Aleksandrem Ustinowem o pas WBA Regular na terenie Niemiec. Walka tak bardzo kuła w oczy, że prawie nam krwawiły, kiedy to oglądaliśmy. Doczekaliśmy do werdyktu tylko w wyniku poprawności dziennikarskiej. Naprzeciw siebie stanęli tak beznadziejni zawodnicy, że na miejscu prezeza WBA wbieglibyśmy na ring i zakazali obydwu dalszej walki, bo wstyd dać któremuś z nich pas. Z początku przeważał Ustinow, który w wieku 40 lat dopiero uczy się zadawać lewy prosty. Charr obudził się w okolicach siódmej rundy. Syryjczyk nawet posłał na deski rosłego Rosjanina, jednak walka dobiegła do końca na punkty. Wredykt: 115-111, 116-111 i 115-112 dla Charra (który jest i tak kontrowersyjny). Walka poziomem z tych do zapomnienia. Na tą chwilę uznajmy, że pas WBA Regular nie istnieje.

Dodaj komentarz