Polska noc na Brooklynie

Adam Kownacki dał niesamowity pokaz „Oldschoolowego” i charakterystycznego dla siebie boksu demolując Geralda Washingtona! Swoją niezłomną postawą po raz kolejny oczarował Barclays Center, które śmiało można już nazwać jego drugim domem.

Babyface był stawiany w roli niewielkiego faworyta, ale ciężko było przewidzieć, że nokaut nastąpi tak szybko, efektownie i niespodziewanie. Tajemnicą pozostawało jak Adam poradzi sobie z dużą przewagą zasięgu Amerykanina. Gerald nie jako pierwszy ugiął się pod ciężarem rąk rodowitego Łomżanina. Znów potwierdziła się zasada mówiąca o tym, że każdy wie jak z nim walczyć, ale jeszcze nikt nie umie zrealizować tego „na gruncie”. Kownacki wyprowadził jak to zwykle w jego przypadku bywa grad ciosów, ale na palcach jednej ręki można policzyć te, których nie trafił. Niesamowita skuteczność pozwoliła odnieść mu 19 zwycięstwo w zawodowej karierze. Skalp z głowy Washingtona udało mu się zdjąć szybciej niż aktualnemu mistrzowi WBC – Deontayowi Wilderowi, czy jego bliskiemu znajomemu Jarrelowi Millerowi. Ten pierwszy był obecny na hali i mimo, iż próbował pokazać, że to co właśnie zobaczył nie zrobiło na nim wrażenia, to jednak za grosz mu nie ufamy – a jak się okazuje, ma się czego bać! Bardzo możliwe iż Al Haymon już zaciera ręce i planuje konfrontację Wildera z Kownackim, co tłumaczyłoby obecność Bronzebombera na sobotniej gali poza walorami turystycznymi.

To nie była wygrana, to była demolka. Ciężko w tym momencie stwierdzić gdzie jest sufit dla tego chłopaka. Zaskoczenie malujące się na twarzach oponentów po pierwszym przyjętym od Adama ciosie sprawia, że Polskim kibicom za oceanem rośnie serce. To tak jakby w ciemnej uliczce spotkać pluszowego misia i ku zaskoczeniu zostać przez niego skrojonym.

Po walce na twitterowym koncie wyzwanie naszemu rodakowi rzucił już dawno przymierzany do walki z nim Andy Ruiz Jr, który chciałby skrzyżować z nim rękawice jeszcze przed – w tej chwili, prawie nieuniknionym title-shotem. W odwodzie pozostaje Powietkin, Ortiz czy arcyciekawy pojedynek z Dominikiem Breazalea’em.

Znów mamy dla kogo zarywać noce 🙂

Konrad Zieliński/wringu.net

Dodaj komentarz