Popatrz niżej – Roman Gonzalez o powrót na szczyt

Nie wszyscy nasi czytelnicy, fani boksu znaczy się obserwują wszystkie kategorie wagowe. Z pewnością są pasjonaci wagi ciężkiej i oni, jeśli użyjemy biblijnej terminologii, mieli swoje siedem lat chudych, by teraz właśnie zacząć ekscytować się siedmioma grubymi latami. Ale są też kibice, którzy kochają szybką, dynamiczną walkę bokserskich „kogutów” czy „muszek”. Osobiście należę do tej pierwszej grupy, pasjonatów wyższych kategorii, ale kiedy okazało się, że wielu fanów na świecie widzi niejakiego Romana Gonzaleza liderem rankingów P4P musiałem sprawdzić kim jest ten, zdaje się niezwykły pięściarz.

Dotychczas najbardziej mi znanym bokserem z Nikaragui był ekscentryczny Ricardo Mayorga, który w ringu jak i poza nim toczył ciekawe dla oka wojny.  „Chocolatito” to jednak zawodnik o innym usposobieniu. Toczący walki tylko między linami. Na co dzień miły, uśmiechnięty, nie budzący kontrowersji, jak starszy rodak. Pierwszy raz miałem okazję zobaczyć Gonzaleza w walce z niezłym Edgarem Sosą. Obaj mieli już wtedy swoją pozycję w boksie, mimo że ten drugi już raczej wszystko co najlepsze miał już za sobą. Walka chociaż jednostronna na korzyść „Chocolatito” nie mogła więc dać mi pewnych odpowiedzi co do jego umiejętności. Nie mniej miałem bardzo pozytywne odczucia, które potwierdziłem w kolejnej walce kiedy porozbijał w pięknym stylu Briana Vilorię, który swego czasu był kreowany na lidera tych najniższych kategorii wagowych. Nie pamiętam, czy już wtedy Gonzalez wśród części ekspertów znajdował się w czołówkach list P4P, czyli rankingu najlepszych pięściarzy globu bez podziału na kategorie wagowe. Ale sam bym go wówczas z pewnością tam umieścił. Fanem tej kategorii nie zostałem, ale Gonzaleza postanowiłem śledzić.

Oglądając kolejną walkę Romana nie mogłem narzekać. Razem z dużo większym Carlosem Cuadrasem stworzyli fantastyczne widowisko, które w mojej opinii było jedną z najlepszych „bitek” 2016 roku. Co charakterystyczne dla tych kategorii, w tym przypadku była to super musza – ciosów z obu stron nie można było zliczyć. Piękna walka, którą polecam każdemu, kto chciałby poznać i docenić piękno bojów tych lżejszych panów wchodzących między liny. Po dosyć wyrównanym starciu, na punkty, słusznie zwyciężył Gonzalez, który tym samym zdobył mistrzostwo w czwartej kategorii wagowej!

Po tej walce miałem już ugruntowaną opinię na temat „Chocolatito”. Wiedziałem, że to pięściarz najwyższych umiejętności, który powinien mieć pewne miejsce wśród najlepszych obecnie boksujących pięściarzy. W dodatku z pewnością należy do tych najbardziej widowiskowych. Mimo wszystko z jakiś powodów nie miałem okazji zobaczyć jego ostatniej walki z Wisaksilem Wangekem z Tajlandii. Jak pewnie większość sądziłem, że Nikaraguańczyk zaliczy kolejną wygraną z niebędącym przecież gwiazdą Wangekiem. Więc kiedy o poranku przeczytałem sensacyjną wiadomość, że Gonzalez został pokonany byłem w lekkim szoku. Kim jest ten Wangek, czy z pewnością sędziowie oddali rzeczywisty obraz tego, co działo się w ringu?

Roman zaczął źle, od nokdaunu w pierwszej odsłonie, ale jeśli ktoś już go widział, to wiedział, że Gonzalez rozkręca się z kolejnymi rundami, kiedy już rozczyta rywala. Tu jednak było bardzo ciężko. Tajski wojownik był większy, bardzo silny i nie bał się walczyć nieczysto, za co został zresztą ukarany odjęciem punktu.  Po dwunastu rundach sędziowie stosunkiem dwa do remisu dali sensacyjne zwycięstwo Wangekowi. Sam punktując tą walkę miałem ją w granicach remisu. Remis więc, naturalnie niedosyt i chęć zobaczenia rewanżowej walki.

Już w ten weekend będziemy jej świadkami. Wszystkim, którzy zazwyczaj nie oglądają niższych kategorii, polecam zobaczyć jej zwiastun w postaci tej walki. Może odkryjecie, że boks w całej gamie kategorii wagowych jest pięknym sportem. Zapraszam!

Dodaj komentarz