Profesor Usyk znowu w akcji!

Na Stadionie Olimpijskim w Moskwie eksplodował największy ładunek. Finał turnieju WBBS dotarł do końca, zestawiając ze sobą dwóch najbardziej niebezpiecznych ludzi w wadze cruiser. Taktyczny mag  Oleksandr Usyk starł się z atomowym ciosem Murata Gassijewa. W powietrzu od początku atmosfera była tak gęsta, że w hali można by powiesić siekierę razem z drwalem. Pomimo obaw o stronniczość z uwagi na miejsce rozgrywanego pojedynku, wydarzenie Rosjanie przygotowali z najwyższą pieczołowitością. Od dawna siły nie rozkładały się tak równomiernie, w tak ważnej walce. Przed walką nie sposób przewidzieć było finalny rezultat, a o końcowym wyniku przesądzić miała dyspozycja dnia i to w jakim stopniu obydwaj potrafią się zmienić na potrzeby tego pojedynku. Jak bardzo dadzą radę rozszerzyć wachlarz umiejętności i odejść od swoich firmowych zagrań na rzecz elementu zaskoczenia przeciwnika.

Przed pierwszym gongiem na nieznacznie, ale jednak na lepiej przygotowanego fizycznie wyglądał Usyk. Gassiev rozpoczął defensywnie, podczas, gdy Ukrainiec sukcesywnie próbował przedrzeć się przez gardę konsekwentnie prawym prostym. Odwrotna pozycja Usyka stanowiła problem dla Rosjanina, który musiał się przystosować do niewygodnego stylu przeciwnika. W drugiej rundzie Gassijew przypomniał po co przyszedł dziś na stadion lądując potężny prawy na doły, po którym publiczność znacząco jęknęła. Przez pięściarskie szachy co jakiś czas błyszczał element geniuszu zarówno z jednej jak i z drugiej strony.

W czwartej rundzie Usyk trafiał już coraz celniej. Jego zawsze fantastyczna praca na nogach osiągała powoli swój prime. Sam Gassijew jakby był świadom tego, iż nie ma co liczyć na uczciwe zwycięstwo na punkty z lotnym Ukraińcem, swojej nadziei upatrywał w power-puncha’ch,  co w sumie nie było zaskoczeniem. Co jakiś czas wyprowadzał potężny cios na korpus rywala, żeby to pod koniec rundy ustrzelić go mocnym prawym sierpowym, który był pierwszym, ale jakże wymownym ostrzeżeniem. Każdy po takim ciosie nabrałby respektu. Kolejne dwie rundy to pokaz siły Usyka. Świat boksu dawno nie widział kogoś kto potrafiłby wyprowadzać tak złożone kombinacje jak ukraiński „kot”. W odpowiedzi pomimo, iż Rosjanin zadał znacznie mniej ciosów, to każdy z nich miał w sobie potężny ładunek energetyczny.

„The Iron” mimo, iż nie były to atomowe uderzenia to przyjął ogromną ich ilość . Usyk znalazł sposób na gardę Gassijewa i konsekwentnie go obijał.  I tak mniej więcej to wyglądało przez cały pojedynek. Pojedyncze zrywy Gassijewa nie wystarczyły na szybkiego i nieuchwytnego Usyka, który wygrał niemal każdą rundę udowadniając, że nie ma sobie na tą chwilę równych.

Spodziewałem się nieco więcej po tym starciu. Wydawało mi się, że będzie bardziej odbiegało od najczęściej przewidywanego scenariusza, który tak naprawdę się wydarzył. Choć trzeba przyznać, że Ukrainiec rozegrał tą walkę taktycznie genialnie, czym utorował sobie prostą ścieżkę do wagi ciężkiej, w której prawdopodobnie będzie chciał spróbować swoich sił. Heavyweight – drżyj ! Nadchodzi nowa siła, na której weryfikację wszyscy czekamy.

Konrad Zieliński/wringu.net

Dodaj komentarz