Przemysław Opalach dla wRINGu.net: Gala w Lesznie będzie wielkim wydarzeniem

opalachSzlifujący formę do nadchodzącej w lipcu walki Przemysław Opalach (17-2, 15 KO), znalazł chwilę, aby opowiedzieć nam o swoich przygotowaniach. 29-letni pięściarz walczący pod banderą Spartan Promotions, zapowiada wielkie emocje 3 lipca na gali w Lesznie. Przemek podzielił się z nami opinią na temat pojedynków z rodakami i ewentualnym starciem z Maciejem Miszkiniem, o którym w środowisku bokserskim mówi się coraz częściej. Zapraszamy do lektury.

wRINGu.net:  Jak przebiegały Twoje przygotowania do zbliżającej się walki, gdzie trenowałeś?

Przemysław Opalach: Zdecydowana większość przygotowań miała miejsce tradycyjnie – u mnie w klubie. Wszystko realizowaliśmy według założonego od początku, opracowanego przez trenera Marka Majewskiego planu. Ufam mu i widzę tego efekty. Pozostała część przygotowań to m.in. Leszno, choć można byłoby do nich zaliczyć również i walkę w Turcji. Wypróbowałem tam kilka nowych schematów, nie dałem sobie zardzewieć.

Czy przy treningach nie przeszkadzały żadne urazy?

– Jeśli już, to praktycznie nieistotne. 3 lipca wszystko powinno działać prawidłowo.

Co możesz powiedzieć nam o swoim rywalu, jak oceniasz jego styl i atuty i co powinieneś zrobić, żeby odnieść zwycięstwo?

– Powinienem wyjść do ringu i pokazać, że jestem lepszy. Żadnych konkretów odnośnie przeciwnika niestety nie mam. Nie udało nam się znaleźć nic nawet w Internecie, chyba chłopaki pilnie strzegą swoich tajemnic. Po rekordzie można wnioskować, że ma czym uderzyć. Wszystko jednak wyjdzie w ringu. Muszę być gotowy na wszystko.

Co sądzisz na temat walk polsko – polskich?

– Boks to w dużej mierze kwestia pieniędzy. Jeśli to się zgadza… to czemu nie? Chyba, że ktoś ma ochotę tracić zdrowie za darmo. Jak mówiłem już w wielokrotnie: charytatywnie działam poza ringiem. W ringu natomiast poświęcam i ryzykuję własnym zdrowiem. Trudno robić to więc za darmo, tym bardziej – gdy ma się rodzinę.

Łączono Twoje nazwisko z Maciejem Miszkiniem, czy taka walka z Twojej strony wchodzi w grę?

– Pytają mnie o to coraz częściej. Za każdym razem mówię, że jeśli tylko dogadamy się finansowo, to nie widzę żadnego problemu. Na tę chwilę od Maćka ani jego promotorów nie dostałem jednak żadnej oferty.

Miszkiń to obecnie topowy półciężki w Polsce, jak widzisz swoje szanse w walce z nim?

– To boks, więc możliwości są trzy. Wygrana, przegrana i remis. Na tę chwilę to wszystko to jedynie gdybanie. A ja wolę konkrety.

Jakie plany na przyszłość ma grupa Spartan Promotions?

– Najważniejszą kwestią na tę chwilę jest najbliższa gala w Lesznie, Mercedes-Benz Frączak Boxing Night. Skupiamy się więc na 3 lipca. Są już oczywiście plany na kolejne gale, ale wypadałoby robić wszystko we właściwej kolejności. Zrobimy jedno, weźmiemy się za drugie.

Swoją ostatnią walkę stoczyłeś na początku maja, w lipcu masz kolejną. Na pewno jesteś w stałym przygotowaniu przy tak małym odstępie od walk. Jak wytrzymujesz taki napór treningów?

– Wszystko jest konsultowane z moim trenerem i przyjacielem Markiem Majewskim, a także innymi specjalistami. Nie jest łatwo, ale nikt nigdy nie twierdził, że boks to łatwy kawałek chleba. Żeby cokolwiek osiągnąć w tym sporcie trzeba się napocić.

Z Polakami w ringu walczyłeś jedynie dwa razy i to na początku kariery. Jak to jest? Brakuje ofert, czy może Ty nie jesteś zainteresowany? Znalazłoby się kilku rywali dla ciebie.

– Problem w tym, że większość ofert, które dostawałem, wyglądała tak: zapłać, wszystko załatw, wykombinuj dobry pas o który zawalczymy, a na końcu najchętniej jeszcze przegraj. Tak nie wygląda poważna oferta. A mnie interesują poważne oferty. Na to co osiągnąłem ciężko zapracowałem. Mało kto chciał mi na początku w czymkolwiek pomóc, do wszystkiego musiałem dochodzić sam. I to mimo kłód rzucanych pod nogi. Jeśli ktoś myśli, że napisze SMS, a ja wszystko zrobię za niego i dodatkowo za wszystko zapłacę z własnej kieszeni – to niestety. Nie tędy droga.

Załóżmy, że dostajesz walkę o poważny pas, którym z czempionów w super średniej najbardziej chciałbyś się zmierzyć? Są tu bardzo mocne nazwiska do wyboru.

– Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie pas interkontynentalnego mistrza najstarszej federacji na świecie – WBA – jest poważnym tytułem. Taki tytuł otwiera wiele, wiele drzwi. Pcha dużo wyżej w rankingach. Jeśli chodzi jednak o zawodników, o których mówisz, to nie pękam przed żadnym z nich. Jak mówiłem wcześniej: dostaję poważną ofertę, podpisuję, wychodzimy do ringu i walczymy.

Notujesz serię dwóch nokautów z rzędu. Podczas walki skupiasz się na czasówce, czy cierpliwie czekasz na rozwój sytuacji?

– W ringu skupię się na wygranej. Jak uda się znokautować, to fajnie. Jeśli nie, to zrobię wszystko, by rywal w każdej z rund był wyraźnie gorszy. Jestem przygotowany na pełen dystans.

Chcesz w jakiś szczególny sposób zachęcić kibiców do obejrzenia Cię 3 lipca w Lesznie?

– To będzie wielkie wydarzenie na polskiej scenie sportów walki. Wystąpi wielu ciekawych zawodników: z Polski, z zagranicy, nawet zza oceanu. Boks, K-1, czyli wszystko to co bardzo widowiskowe. Poleje się krew, choć oczywiście wszystko w zdrowej, sportowej rywalizacji. Na pewno emocji nie zabraknie.

Rozmawiał: Tomasz Groblica

————————————————

Konkurs – Wygraj bilety na galę z Przemysławem Opalachem!

Dodaj komentarz