Quo vadis polski boksie

Od kilku dni cała Polska żyje mundialem. Przygoda się skończyła tradycyjnie po trzech meczach –otwarcia, o wszystko i o honor (jeszcze przed nami). Gdzieś w cieniu klęski Polskiej piłki nożnej, kolejną przykrą weryfikacje przeszedł rodzimy boks. Dariusz Sęk został pokonany przez TKO przez Anthonygo Yard. Różnica klas była widoczna nawet dla laików. Porażka Sęka to kolejna przykra weryfikacja pięściarza znad Wisły. Gdzie zatem jest polski boks?

Nie od dziś wiadomo, że pięściarstwo w Polsce znajduje się na równi pochyłej. Pojedyncze zrywy Fonfary, Głowackiego czy Maćka Sulęckiego nie są w stanie tego stanu rzeczy zmienić. Zwłaszcza, że po sukcesach również w ich przypadku przyszły porażki. Bez wahania napisze, że sukcesy polskiego boksu możemy oglądać jedynie w TVP Historia. Rok 2017 to ostateczna weryfikacja i drastyczne sprowadzenie na ziemie kibiców, promotorów, trenerów jak i samych bokserów. W dwóch pojedynkach o światowy czempionat reprezentanci Polski polegli bardzo szybko i w katastrofalnym stylu. W wadze ciężkiej nastąpiła istna hekatomba naszych bokserów – Izu, Szpilka…  Jak by tego było mało doszły poważne afery dopingowe. Jedynym światełkiem w tunelu była wygrana Sulęckiego z Culcayem.

Przyczyn tego stanu rzeczy jest wiele. Brak sukcesów w boksie olimpijskim to moim zdaniem główny powód. Czy w Polsce nie ma talentów? Są, ale gdzie? Ja bym szukał winy w metodzie prowadzenia młodych ludzi. Poziom trenerów, czy raczej „instruktorów” to jest główny winowajca. Dziś, żeby zostać „certyfikowanym instruktorem pięściarstwa” wystarczy skończyć kurs za 700 PLN. To chyba mówi samo za siebie. Dodatkowo marnowanie młodych amatorów przez pazernych promotorów. Wystarczy spojrzeć na życiorysy obecnych mistrzów świata. Większość to medaliści Igrzysk Olimpijskich. Bez sukcesów w boksie amatorskim, nie będzie sukcesów w zawodowym.

Pęknięte baloniki.

Na galach organizowanych w Polsce, co jakiś czas możemy podziwiać nowy „talent”. Metodą największego promotora na rodzimym rynku Andrzeja Wasilewskiego, prospekt jest pompowany, kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa z kelnerami. Zawsze jednak prędzej czy później musi nadejść nieprzyjemna weryfikacja, zderzenia z prawdą. Metoda Wasilewskiego wzorowana na niemieckiej grupie Sauerlanda jest mocno szkaradna. Prowadzisz zawodnika od kelnera do kelnera, po czym załatwiasz skok na kasę w postaci walki o mistrzostwo. Wielkie jest rozczarowanie jak ta ostatnia nadzieje Biało-czerwonych kończy na deskach w pierwszej, lub drugiej rundzie. „Grunt, że kasa się zgadza”. Sam Wasilewski w jednym z wywiadów pod koniec 2017 roku przyznał, że jego koncepcja była zła i się mylił.

Kazimierzem Odnowicielem miał być Mateusz Borek. Dziennikarz Polsatu przedstawił swoje wielkie plany, które na papierze wyglądały imponująco jak kadra w piłce nożnej przed mundialem w Rosji. Weryfikacja przebiegła podobnie. Jakość ściągniętych do Polski emerytów lub solidnych średniaków zagranicznych nie powalała. Zbudować potęgę polskiego boksu nie da się również na mającym lata świetności za sobą Tomaszu Adamku. Kolejnym zbawcą miał być Marcin Najman. Na jego narodowej gali miał być Tyson Fury, Derek Chisora a nawet olimpijczyk Art Bińkowski (😊). Co było? Cytując byłego ministra Bartłomieja Sienkiewicza był ch***, du*** i kamieni kupa. Co dalej? To samo. Nie widzę szans na pasy w żadnej z kategorii wagowych.  Po kolei:

Waga ciężka:

Tomasz Adamek jak już napisałem ma swoje najlepsze czasy za sobą. Mistrz dwóch kategorii wagowych nie musi już nic udowadniać. Chce się bawić, niech się bawi. Jego pogromca Artur Szpilka został pokonany przez czempiona WBC Deontaya Wildera przez ciężkie KO. „Szpila” dał dobrą walkę. Niestety po takich ciężkich zastrzykach nasennych większość pięściarzy się już nie pozbierało. Szpilka nie jest wyjątkiem. Jego porażka z Adamem Kownackim to nie przypadek, to efekt KO od Wildera. Podobnie jak paniczne reakcje na trzy ciosy zadane przez Dominicka Guinna. Wspomniany Kownacki to chyba jedyna nadzieja w HW na tą chwilę. Czeka go walka z Charlsem Martinem, byłym przypadkowym mistrzem IBF. Myślę, że wygra, ale mistrzem świata nie będzie. Wiele emocji i ciekawych walk może dać nam jeszcze Izu Ugonoh. Podobnie jednak jak Kownacki, Wildera i Anthonego Joshuy nie pokona.  Mariusza Wacha każdy zna. Kibicuję mu jak każdemu z Polaków, ale napiszę to szczerze – w ringu nie chce mi się na niego patrzeć. Nudny „Viking” już się nie zmieni. Choć to jego bym obecnie umieścił najwyżej w rankingu HW wśród Polaków, to jestem przekonany, że podczas walki z „AJ” i „Brązowym Bombardierem” zobaczymy „Waszkę” pierwszy raz na deskach.

Waga junior ciężka

Polska kategoria wagowa. Jeszcze nie tak dawno czempionem w tym limicie był Krzysztof Głowacki, niewiele wcześniej Krzysztof Włodarczyk. „Główkę” bez przerwy trapią kontuzje. Przez wielu jest uważany za naszą jedną z dwóch nadziej na pas w kontekście nowego rozdania w CW po przewidywanym na 2018 zakończeniu turnieju World Boxing Super Series. Moim zdaniem jednak Głowacki miał swoje pięć minut i pasa mieć już nie będzie. Podobnie jak „Diablo”. Kobiety niszczą. Trenować się nie chce.

Adam Balski to balon pompowany przez Mateusza Borka. Trudno powiedzieć czy słusznie pokładane są w nim tak wielkie nadzieje. Czy pięściarz z Kalisza to nadzieja na pas? Być może tak. Dużo w Wiśle jednak jeszcze wody musi upłynąć. Chciałbym jego walki z Michałem Cieślakiem. Obydwaj to wciąż dwa znaki zapytania. Czy mają szanse na pas? Nie chcę ich skreślać. Wciąż za mało o nich wiem.

Największą szansę na pas w junior ciężkiej ma Mateusz Masternak. Jest najlepszy technicznie wśród Polaków w tej kategorii wagowej. Brakuj mu jednak czasem woli walki. Po powrocie do trenera Andrzej Gmitruka zapaliło się zielone światło. Jeśli ktoś z Polaków zdobędzie mistrzowski pas w najbliższych dwóch latach to będzie to właśnie Mateusz Masternak. Tylko więcej ambicji i wola walki.

Andrzej Fonfara to była nasza nadzieja w półciężkiej. Wielu było przekonanych, że zrzuci z tronu Adonisa Stevensona. Niestety porażka przyszła dla Polaka już w drugiej rundzie. Zgasło światło i marzenia na pas w półciężkiej. „Polski Książe” przeniósł się do junior ciężkiej. Niestety jeśli nie poprawi obrony, pasy będą równie daleko jak w jego poprzedniej kategorii.

Waga średnia

To w tej kategorii mamy swojego największego w tej chwili orła. Maciej Sulęcki to bez wątpienia najlepszy Polak w rankingu P4P. Dał świetną walkę z Danielem Jacobsem. Niektórzy widzieli nawet zwycięstwo Maćka, który wszedł z drzwiami na salony. Jest tylko mały problem ze zdobyciem pasa w wadze średniej przez Polaka. Ten problem to Gołowkin. „GGG” moim zdaniem na tą chwilę jest poza zasięgiem Sulęckiego. Uważam, że również Billi Joe Sandersem nie będzie łatwym rywalem i to Brytyjczyka postawię w roli faworyta.  Liczę jednak na miłą niespodziankę. Maciej Sulęcki cały czas się rozwija, „GGG” też nie będzie wieczny. W tej samej kategorii jest niestety również smakosz steków wołowych, nie będę jednak o nim pisał, bo nie lubię oszustów, kujodupców i rudych. Widzę jedno rozwiązanie, które może dać nam szybko mistrzowski pas. To zejście przez Sulęckiego kategorię niżej. Myślę, że wtedy pas będzie do zdobycia jeszcze w tym roku.

Szkoda gadać

Jak by nie analizować, zbiorowo czy indywidualnie polski boks jest w du***. O pięściarzach w niższych limitach nawet pisać nie będę. Bo tam nie ma nikogo sensownego. Same pompowane baloniki, kariery zniszczone przez promotorów i walczący raz na dwa lata Kamil Łaszczyk. W kontekście pasów i porównań do światowej czołówki nie ma co pisać. Dwa poziomy niżej.

Gdzie jest polski boks w kontekście światowej ekstraklasy? Tam, gdzie Orły Nawałki na mundialu w Rosji.

Kamil Janczarek

4 myśli na temat “Quo vadis polski boksie

  1. Wypadałoby przeczytać to co się napisało przed publikacją i poprawić błędy. Co do samej treści to w punkt, dramat i żadne wciskanie kitu tego nie zmieni. Te wszystkie Runowskie, Cieślaki i inne prospekty padną przy pierwszym poważnym wyzwaniu, reszta miała swoją chwilę i już mieć nie będzie. Śmiać mi się chce jak ktoś pieprzy o Kownackim, Szpilce itp, będą ich zbierać z ringu prędzej czy później. Balski to na razie zagadka, wydaje się niezły, Masternak klasa, ale juz chyba wyżej nie wyskoczy, nie przy tych kozakach w CW.

Dodaj komentarz