Radek Laudański: brak euforii po Brooklynie

Dziś oglądając drugi raz pojedynek Adama Kownackiego z Iago Kiladze dochodzę do wniosku, że mimo wygranej nie bardzo jest z czego się cieszyć i ekscytować. Być może narażę się części czytelników, ale uważam, że występ Adama był fatalny. “Babyface” szybkością w ringu nigdy nie porywał, ale w walce przeciwko Arturowi Szpilce był dużo bardziej mobilny na nogach i nie było takich luk w obronie.

Gruzin nie pokazał w ringu nic wielkiego i mimo trenera Freddiego Roacha w narożniku, wirtuozem boksu nie był. Sprawił jednak, że Adam Kownacki w drugiej i trzeciej rundzie nie mógł zbyt wiele zrobić. Jeśli walczy się bez obrony, to prędzej czy później poniesie się tego konsekwencje, o czym przekonali się już Grzegorz Proksa i Artur Szpilka. Przez brak obrony Adam Kownacki niepotrzebnie przyjął wiele ciosów, które zostawiły ślad. Rozbity nos i szwy w okolicach oczu utwierdzają mnie w przekonaniu, że nie był to dla Adama łatwy pojedynek.

Bardzo lubię Adama Kownackiego, to bardzo miły chłopak, ale musi zmienić swoje podejście do treningów. Jestem pewny, że wolne tempo poruszania się po ringu było spowodowane zbyt wysoką wagą (prawie 118 kg, w walce ze Szpilką 109kg). Jeśli “Babyface” myśli nad tym, aby wejść do ścisłej czołówki wagi ciężkiej nie może ważyć tak długo. Prędzej czy później pięściarz mobilny to wykorzysta i pressing połączony z mocnym ciosem może nie wystarczyć.

Kownacki z pewnością talent do boksu posiada, gdyż bije bardzo mocno i umie w ringu zachować spokój. Myślę, że jeśli popracuje nad swoimi wadami jest w stanie dać Polakom jeszcze wiele radości w ringu. Umiarkowanie można cieszyć się ze zwycięstwa Adama, ale pamiętajmy jak wiele aspektów pięściarskich musi jeszcze poprawić. Jest to młody chłopak. Wierzę, że jeszcze się rozwinie i w przyszłości zobaczymy, jak wygrywa na przykład z Dillianem Whytem. Do tego jednak potrzeba poprawy szybkości i obrony.

Autor: Radosław Laudański / wRingu.net

Dodaj komentarz