Rocznica „Rumble in the Jungle”

Niedawno obchodziliśmy 43. rocznicę “The Rumble in the Jungle”, czyli pojedynku o mistrzostwo świata w wadze ciężkiej odbywającego się w Zairze.
Dyktaror rządzący wówczas Zairem, Mobutu Sese Seko zdecydował się zapłacić mistrzowi świata Georgowi Foremanowi rekordowe 5mln dolarów.
Pretendent Muhammad Ali otrzymał identyczną wypłatę. Na tamte czasy była to wielka suma, którą dziś moglibyśmy porównać do wypłaty Floyda Mayweathera z walki przeciwko Pacquaio.

Zdecydowanym faworytem tego pojedynku był George Foreman, który był od swojego oponenta o 7 lat młoszy. Wtedy Muhammad Ali zaliczył już dwie porażki na zawodowym ringu. Lepsi od Niego okazali się Joe Frazier i Ken Norton.  I to nazwisko Fraziera jest tutaj kluczowe, gdyż “Big George” znokautował go już w drugiej rundzie.

Okoliczności te sprawiły, że “Największy”, podobnie jak przed walką z Sonnym Listonem był skazywany na przegraną.
Eksperci zauważyli, że po powrocie na ring po przerwie spowodowanej zawieszeniem z powodu braku wywiązania się wobec obowiązków militarnych, Ali stracił już swoją szybkość, która dawała mu wielkie tryumfy w latach 60.  George Foreman uchodził za króla nokautu, który zdemolowaniem Joe Fraziera miał pokazać, że Ali nie ma czego szukać w walce w Zairze.  Co ciekawe afrykański tłum kibicował Aliemu. Powód był prosty, George Foreman podczas konferencji promujących walkę naśmiewał się z niewolnictwa.

Niechęć tłumu do Foremana sprawiła, że Ali został pokochany w kolejnym kraju, a samej walce towarzyszył słynny okrzyk “Ali Bomaye!”, co oznacza “Ali, zabij go!”

Sama walka wyglądała bardzo ciekawie, od początku George Foreman ruszył na Muhammada Alego, trafiał go mocno, czysto i pretendent nie miał nic do powiedzenia w pierwszej fazie pojedynku.  Jednakże w ósmej rundzie, Ali krzyczał do Foremana, że nic nie może już mu zrobić i zaraz czeka go kara. Niedługo po tym po raz kolejny sprawił jedną z największych sensacji w historii sportu i znokautował George’a Foremana.  Ten pojedynek jest uznawany za jeden z większych w historii boksu, bo wielu fanów uważa, że był to największy tryumf w karierze Aliego.

Jako ciekawostkę dodam, że był to pierwszy poważny debiut w karierze promotorskiej Dona Kinga.  Dziś możemy zadać sobie pytanie, czy “The Rumble in The Jungle 2” jest możliwe, odpowiadam, że tak!  W mojej opinii pojedynek Anthonego Joshuy z Deontayem Wilderem lub Luisem Ortizem w Afryce mógłby nieść podobne emocje, a kibice byliby świadkami wojny w ringu.

Oczywiście organizatorem walki nie zostałby dyktator i nie byłoby ofiar śmiertelnuch z powodu organizacji takiego pojedynku, ale nadzieja na podobne ringowe emocje w sercach kibiców boksu na całym świecie byłaby czymś pewnym.

Dodaj komentarz