Różański zdemolował Ugonoha

Dzika siła versus brak planu, kondycji i odporności – tak w skrócie można by opisać pojedynek wieczoru na gali w Rzeszowie Łukasza Różańskiego z Izu Ugonohem. Faworytem według wielu był Ugonoh, który od początku pozwolił pochodzącemu z Rzeszowa rywalowi na narzucenie presji.

Rożański atakował w półdystansie szerokimi sierpami, rozbijał przeciwnika głównie ciosami na górę, doprowadzając do nokdaunu już w drugiej rundzie. Początkowo sędzia ringowy pokazał, że nie będzie liczenia, po czym po chwili… wyliczył Izu do „8”. Ugonoh, całkowicie zagubiony, nie miał odpowiedzi na pressing Rzeszowianina. Pięściarz ze Szczecina wytrzymał napór do czwartej odsłony. Po nawałnicy uderzeń Ugonoh przyklęknął i to właśnie wtedy otrzymał nielegalny cios od Różańskiego. Tego jednak sędzia nie zauważył, wyliczł Izu i zakończył walkę ku zaskoczeniu większości ekspertów.

Po wszystkim Ugonoh powiedział, że pora na przemyślenia, prawdopodobnie mając na myśli zakończenie kariery. Dla Różańskiego wręcz przeciwnie, otworzą się drzwi do większych walk. Już teraz można przeczytać w mediach o jego rozmyślaniach nad starciem ze Szpilką.

Nas to nie dziwi, nas już nic nie dziwi, nawet to, jak Różański znokautuje Szpilkę w pierwszej rundzie.

Dodaj komentarz