Szacun Panie Darku! Snarski wraca w sobotę na ring.

Lubię niespodzianki w boksie. Czasem jednak nie są one związane z wynikami pojedynków. Tym razem wielką niespodzianką dla mnie i wielu innych jest powrót Dariusza Snarskiego na zawodowy ring. Będzie to jego pierwszy pojedynek od 2013 roku. Przyjrzyjmy się nieco bliżej jego karierze.

Dariusz Snarski przygodę z boksem zawodowym rozpoczął w 1998 roku. Wcześniej brał udział w Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie ale odpadł już w drugim pojedynku (przegrana z Marco Rudolphem, który sam przegrał dopiero walkę finałową z Oscarem De La Hoya). Snarski pierwsze pięć zawodowych walk stoczył w Polsce notując komplet wygranych. Potem przyszły trzy porażki z rzędu i  dalsza kariera była przeplatana w równym stopniu wygranymi jak i przegranymi. Trzeba jednak pamiętać o tym, że w tamtym okresie boks zawodowy w Polsce raczkował i Snarski nigdy nie miał opieki promotora ani mocnego zaplecza. W związku z tym często był przekręcany na wyjazdach. W końcu kto by się przejmował chłopakiem z Białegostoku (zapewne rywale Snary nawet nie wiedzieli że takie miasto istnieje), kiedy w przeciwnym narożniku stoi zawodnik, z którym wiąże się nadzieje na największe światowe trofea. Przegrana z mało znanym Polakiem nie wyglądałaby odpowiednio w CV. Nokautował bardzo rzadko ale równie mało sam przegrywał przed czasem.

Można powiedzieć że jego kariera zawsze miała pewną stałą wartość. Snara mozolnie budował swoją pozycje solidnego Europejskiego journeymana. Zawsze było wiadome, że nie przyjedzie po wypłatę tylko da z siebie wszystko i do końca. Pamiętam jak po walce z Willie Limondem którą Polak przegrał już w pierwszej rundzie rozmawiałem z kolegą. Kiedy dowiedział się jaki był wynik stwierdził :” Pokonał Snarskiego w 1 rundzie? To musi być niezły kot”. I właśnie taki zawodnikiem był Dariusz Snarski. Sam nie wspiął się na wyżyny ale na podstawie walk z nim oceniało się zawodników. Zresztą Snarski może się pochwalić takim resume zawodników jak chyba nikt inny w Polsce. Przykładowo jego rywalami byli: Allan Vester, Robbie Peden, Alex Artur, Willie Limond, John Murray Paul McCloskey czy Maciej Zegan. Ponadto Snara nigdy się nie poddawał i nawet w chwilach kiedy nie miał szczęścia do sędziów, udawało mu się i tak udowodnić to że był lepszy w ringu. Tak było podczas dwóch starć z  Krzysztofem Cieślakiem czy podczas walk z Christophe De Busillet. Ponadto Darek Snarski był trzecim zawodowcem z Polski który sięgnął po tytuł interkontynentalny jednej z czterech najważniejszych federacji na świecie ( wcześniej od niego tytuły tego rodzaju zdobywali jedynie Darek Michalczewski i Przemek Saleta). Był również drugim zawodnikiem z Polski który stanął do walki o pas EBU (walka ze Stefano Zoffem pregrana przez TKO 7).

Dariusz Snarski miał bogatą i w sumie ciekawą karierę zawodową. Czy może powinienem powiedzieć ma. W najbliższą sobotę zmierzy się z 29 – letnim Richardem Walterem. Różnica wieku między panami jest taka że Snara mógłby być jego ojcem i to nie z gatunku tych młodocianych. Darek wychodząc do ringu będzie miał 47 lat i niecałe 10 miesięcy. W ten sposób stanie się najstarszym aktywnym bokserem z Polski. Pobije dotychczasowy rekord należący do Salety (47 lat i niecałe 7 miesięcy). Będzie to jego 67 pojedynek, więc zbliży się także do rekordu Polski w zawodowych walkach.  Nie wiemy czemu zdecydował się na powrót. To wie tylko on sam. Ale czy ma się czego wstydzić? Absolutnie nie. Nie ma już nic do udowodnienia i nie zależnie od werdyktu nikt nie będzie miał mu za złe jeżeli przegra. Całością swojej kariery pokazał że zasługuje na szacunek. Tak więc panie Dariuszu: powodzenia i wielki szacun dla pana.

Transmisję z gali w Białymstoku można będzie zobaczyć już w sobotę o 18:50 na antenie TVP Sport.

Dodaj komentarz