Tomasz Gargula dla wRINGu.net: Chcę zmieniać świadomość osób „zakochanych” w kryminale

gargula tomasz2Tomasz „Tomera” Gargula po jedenastu latach życia w odosobnieniu, powrócił między liny. Pięściarz z Nowego Sącza zaprezentował się kibicom na gali w Krynicy Zdroju. Wygrał walkę, ale przede wszystkim zdobył spore zainteresowanie ze strony mediów i kibiców. Jak sam podkreśla, „demony przeszłości” zostawił za sobą i nie chce być kojarzonym z kimś, kto jest dumny bycia „gitem”. Gargula szykuje się do pojedynku z Maciejem Miszkiniem, o którym jest głośno przed nadchodzącą galą Polsat Boxing Night. O tym i o zmaganiu się z życiem w więzieniu, Tomasz opowiedział nam w rozmowie. Zapraszamy do lektury.

wRINGu.net: Nie można nie ominąć tematu więzienia. Długo przebywałeś w odosobnieniu, jednak w czerwcowej walce pokazałeś się ze świetnej strony. Zapewne miałeś dostęp do siłowni, w jaki sposób trzymałeś formę? Słyszałem, że brałeś udział w jakimś programie sportowo-resocjalizacyjnym?

Tomasz Gargula: W więzieniu spędziłem niemal 11 lat swojego życia, w ciągu tego czasu siedziałem w Krakowie, Tarnowie, Wołowie i Wrocławiu. Pomimo faktu, iż skazany zostałem po raz pierwszy w życiu, w zakładach karnych zlokalizowanych w Krakowie i Tarnowie nie miałem żadnych szans na ćwiczenia siłowe czy kondycyjne. Dopiero w więzieniu w Wołowie, dokąd przeniosłem się podejmując naukę w tamtejszej szkole, mogłem ćwiczyć na siłowni. Jest to swoistego rodzaju paradoks, ponieważ zakład karny w Wołowie przeznaczony jest dla recydywistów czyli osób, które uparcie kultywują drogę przestępcy. Dla takich ludzi organizuje się siłownie, sale gimnastyczne, etc, podczas gdy człowiek, który zszedł na złą drogę pierwszy raz, i być może chce się z niej otrząsnąć, a z pewnością ma tej chęci zdecydowanie więcej niż zatwardziały recydywista, nie ma szans na żadne tego typu udogodnienia jak choćby ćwiczenia fizyczne.
 Jeśli chodzi o program resocjalizacyjny, to został on specjalnie dla mnie zorganizowany przez mojego wieloletniego przyjaciela i zarazem sędziego bokserskiego dr Zbigniewa Łagosza z pomocą prof. Zbigniewa Galora. Celem programu była inkluzja społeczna poprzez sport. Program ten był swoistego rodzaju walką z systemem penitencjarnym i wielkim wsparciem moralnym dla mnie osobiście. Niestety mimo wielkich chęci Zbyszka, nie udało się wiele osiągnąć w kwestii treningu w wiezieniu, uprawianie sztuk walki jest bowiem za murami całkowicie zabronione. To jednak zagadnienie na dłuższą dyskusję.

Zdajesz sobie sprawę, że po Twoim zwycięstwie nad Sebastianem Wywalcem, jest spore zainteresowanie Twoją osobą. Jak się z tym czujesz? Nie przytłacza Cię to, a może o to dobrze, że masz swoje „5 minut?”

Z jednej strony cieszy mnie takie zainteresowanie. Pozwala na przebicie się z pewnym posłannictwem, które przebywając w więzieniu obiecałem realizować. Przede wszystkim zmieniać świadomość osób „zakochanych” w kryminale, w tej całej subkulturze grypsujących, w której osobiście spędziłem szereg lat. Teraz mam zamiar swym doświadczeniem odkłamać mity narosłe wokół tych tematów.
Z drugiej strony lubię podczas treningu koncentrować się w odosobnieniu, a mocno skomasowane zainteresowanie mediów moją osobą, może czasem w tym przeszkadzać.

11 lat w więzieniu to kawał czasu. Jak radziłeś sobie z tym wszystkim. Były przepustki? Święta z rodziną lub coś w tym stylu? A może musiałeś spędzić ten czas całkowicie sam?

– Największym wsparciem przez cały okres przebywania w więzieniu była dla mnie moja rodzina. Żona Marzena i córka Natalia, którym jestem wdzięczny za to bezwarunkowe trwanie przy mnie przez cały ten okres. Również mój teść i moja mama byli dla mnie ogromnym wsparciem. Później realizacja programu resocjalizacyjnego spowodowała, że przyjeżdżał do mnie Zbyszek. Pisało i dzwoniło kilku wiernych druhów, co po drugiej stronie murów, jest ogromnie ważne.
Przez jedenaście lat więzienia nigdy nie miałem ani jednej przepustki! Nawet gdy moja mama była chora i leżała w szpitalu, nie zezwolono mi na jej odwiedziny. Gdy umarła mama mej żony, również niezwykle ważna dla mnie postać, też nie dostałem przepustki. Dyrekcja zakładu poinformowała mnie, iż teściowa w aspekcie prawnym – nie jest moją rodziną! Zbigniew Łagosz napisał wtedy list z poparciem kilku osób mających status osób publicznych, i nawet te działania nie przyniosły pozytywnego rezultatu. Więzienie jeśli chce Cię zniszczyć, to znajdzie na to wiele sposobów. I nie ma znaczenia co robisz i jak się starasz. Ja w tym czasie podjąłem naukę, miałem najwyższą średnią ocen w klasie i najwyższą frekwencję uczestnictwa w zajęciach. To jednak nie było żadną przesłanką dla dyrekcji, by zasłużyć na przepustkę, nawet w takich dramatycznych okolicznościach.

Patrzyłem na Twoje ważenie i spojrzenie w oczy z Wywalcem na dzień przed walką. Wydawałeś się być wzruszony, czy to tylko mój błędny odbiór sytuacji?

– Byłem skoncentrowany, ale raczej nie wzruszony. Nie mam tzw. „złej krwi” bo boks to moja pasja i całe moje życie. Nie patrzyłem zatem na swego przeciwnika z tą nienawiścią, która wielu osobom uprawiającym pięściarstwo wydaje się konieczna. Dla mnie najważniejszy jest szacunek dla przeciwnika, a ring weryfikuje później wszystko.

Tomek, mówi się sporo o Twojej walce z Maciejem Miszkiniem na gali Polsat Boxing Night w Łodzi. To byłaby chyba wymarzona oferta dla Ciebie? Zdradzisz nam, czy są prowadzone rozmowy w kwestii walki z Miszkiniem?  

– Walka z Maciejem Miszkiniem to spore wyzwanie, ale oczywiście również powrót na szczyt w kontekście prestiżu pojedynków jakie chciałbym stoczyć. Rozmowy w tej sprawie są już na ukończeniu, walka powinna się z pewnością odbyć.

Jak oceniasz go jako pięściarza?

– Jeśli chodzi o umiejętności Maćka, to oceniam je bardzo wysoko, gdybym jednak nie myślał o pokonaniu go – nie wchodziłbym do ringu. Dla mnie każdy pojedynek to walka o zwycięstwo, inaczej po co trenować?

Gala w Łodzi odbędzie się pod koniec września. Masz zamiar stoczyć jeszcze jakiś pojedynek na przetarcie przed ewentualną walką na PBN?

– Trwają również rozmowy na temat walki w Międzyzdrojach. Nie ma jednak co do tego pojedynku 100% pewności.

Jak to było, że po wyjściu z zakładu karnego dostałeś szansę powrotu do boksu? Na pewno pomogli Ci przyjaciele z branży? Czy tak było?

Słowo branża kojarzy mi się z kinematografią dla dorosłych ( 🙂 ), i tak je traktuję. Szansę powrotu dostałem tylko dzięki mym własnym staraniom w pełnej kooperacji z Jerzym Galarą i Zbyszkiem Łagoszem. Nikt nie chciał dać szansy człowiekowi w wieku 41 lat i 11 latach spędzonych w więzieniu. Obecnie jest już troszkę łatwiej, jednak widać od razu, że zaczynają „przyklejać” się osoby które wietrzą łatwy zysk, doświadczenie życiowe pozwala mi ich odróżnić od dobrych ludzi. Ostatnio dzięki pomocy Jacka Koguta i Daniela Kornasia pozyskałem sponsora Hard Drinks Valentini Sp. Z o.o. i Restaurację Lo Scrigno Dei Sapori Italiani.

Chcesz na koniec przekazać coś ludziom, którzy popełniają błąd podobny do Twojego, a za który jeszcze nie odpowiedzieli? Chcesz ich ostrzec?

– Prawdziwa odpowiedź na to pytanie musiałaby zostać zawarta w kilku stronach tekstu. Za wszystko w życiu przychodzi zapłacić, prędzej czy później, to definiuje nasza karma. Jeśli chcesz wiedzieć co spotka cię za kilka lat – spójrz na to co robisz teraz. Zawsze można iść inną drogą, choć te najłatwiejsze najbardziej kuszą. Jeśli masz w sobie taką siłę by popełnić przestępstwo (bo do tego też wielokrotnie potrzeba dużej siły psychicznej) to masz ją też by go nie popełniać!

Rozmawiał: Tomasz Groblica

Fot: Tomasz Gargula Facebook

5 myśli na temat “Tomasz Gargula dla wRINGu.net: Chcę zmieniać świadomość osób „zakochanych” w kryminale

  1. Chociaz interesuje sie boksem zaledwie 5 lat i nie mialem przyjemnosci sledzic twojej kariery wczesniej to teraz bardzo zainteresowa mnie twoja osoba bo podobnie jak ty przez zyciowe doswiadczenia jestemw stanie odroznic „gacha” od pozadnego „goscia” a ty takim „gosciem” wlasnie jestes ! x Zycze powodzenia i dalszych sukcesow Tomku

  2. Jestem studentem prawa. Na zajęciach z prawa karnego wykonawczego mówiono nam, że długie wyroki nie dają szans na resocjalizację. Człowiek, który spędził ponad 10 lat w więzieniu co do zasady nie będzie potrafił wrócić do normalnego życia. Całe szczęście, ze Pan Tomasz przełamuje tą regułę. Mam nadzieje, że jego postać pomoże wielu młodym ludziom, którzy znajdują się na przysłowiowym zakręcie. Powodzenia w życiu i w boksie.

  3. A ja jestem ciekawy jak poradzi on sobie z Miszkiniem. Maciek zdaje się być co raz lepszym bokserem, a przecież bawi się tak na prawdę boksem. Niemniej walka na prawdę interesująca.

  4. Walki toczy się nie tylko w ringu. Wielki szacunek za Twoja postawę, nie bałeś się nazwać rzeczy po imieniu nawet kosztem swojego bezpieczeństwa. Masz naprawde twardy kregoslup moralny i zasluzyles na wszytsko co najlepsze

  5. Abstrahując już od postawy Tomasza, jestem ciekaw jego występu na PBN. Maciek Miszkiń wydaje się być sporym faworytem. Jest w gazie, pokazał to z Głażewskim, trenuje regularnie. 11 lat przerwy od profesjonalnego treningu to kawał czasu.

Dodaj komentarz