Usyk – Gassiew: Zapowiedź wielkiego finału WBSS

Najbliższa sobota, 21 lipca 2018 roku szykuje się dla fanów boksu niezwykle emocjonująco. Będziemy świadkami historii, bowiem w wielkim finale turnieju World Boxing Super Series dojdzie do unifikacji czterech mistrzowskich pasów w wadze junior ciężkiej. Nikt nie ma wątpliwości, że będzie to najważniejsza walka lata, być może roku 2018 a ci bardziej zwracający uwagę na  historię boksu będą mogli powiedzieć nawet, że będzie to największa walka w historii tej dywizji. Świadkiem tych wydarzeń będzie Moskwa, która jeszcze jest w euforii po niedawno zakończonym Mundialu, zaś głównymi bohaterami Ukrainiec Aleksander Usyk oraz Rosjanin Murat Gassiew.

Zanim przejdziemy do analizy stylu obydwu zawodników czas na krótki rys historyczny związany z  turniejem. Trzeba oddać organizatorom, że udało go się przeprowadzić niezwykle sprawnie. Pierwszy pojedynek odbył się nie tak dawno, bo we wrześniu 2017 roku. Mamy końcówkę lipca i oczekujemy na finisz. W takim okresie czasu nierzadko nie udaje się doprowadzać do oczywistych rewanżów, czy też przesuniętych z powodu kontuzji walk, tymczasem organizatorzy WBSS zamknęli skutecznie cały turniej. Udało im się uniknąć błędów poprzedników, czego świetnym przykładem był turniej Super Six organizowany przez telewizję Showtime. Rozbudowana „faza grupowa”, zmiany zawodników – to wszystko przeszkadzało w czytelnym przeprowadzeniu rozgrywek. Włodarze WBSS postawili na oczywistą i lubianą przez fanów formułę turniejową. Sprzyjało im również szczęście, ponieważ główni bohaterowie unikali przewlekłych kontuzji.

W fazie ćwierćfinałowej główni bohaterowie nie mieli problemów z odprawieniem swoich rywali. Usyk urządził dewastację Marco Huckowi upokarzając go w ringu i obnażając wszelkie braki bokserskiego rzemiosła bośniackiego Niemca. Gassiew zaś znokautował szybko ciosem na wątrobę naszego Krzysztofa Diablo Włodarczyka, wcześniej nie inkasując praktycznie żadnego celnego ciosu.

Półfinały przyniosły widzom dużo bardziej wyrównane pojedynki. Ukrainiec mierzył się na terenie rywala z bardzo groźnym Mairisem Briedisem z Łotwy. Fani byli świadkami jednego z najlepszych pojedynków w historii wagi junior ciężkiej. Ostatecznie, po decyzji dwa do remisu zwyciężył Usyk, jednak by odnieść zwycięstwo musiał użyć całego arsenału swoich zagrań. Briedis pokazał także, w jakich elementach kryją się słabości Ukraińca (nie jest ich zbyt wiele). Gassiew stoczył początkowo wyrównany bój z Kubańczykiem Dorticosem. Gdy jednak wyczuł rytm, w jakim walczył były mistrz WBA stopniowo się rozkręcał i poszerzał repertuar akcji. W końcówce dała znać o sobie zwierzęca siła Rosjanina i Dorticos skończył pojedynek bezwładnie między linami.

Faworytem bukmacherów jest Aleksander Usyk, jednak jego przewaga w oczach ekspertów od typowania walk stopniowo maleje. Zwycięstwo Ukraińca wyceniane jest po kursie 1.8, zaś Rosjanina 1.9. Jeszcze kilka tygodni temu liczby kształtowały się w postaci 1.5 – 2.3 na korzyść Usyka. Przyjrzyjmy się dokładniej stylom prezentowanym przez obu zawodników, celem wyciągnięcia wniosków.

Usyk wchodził do turnieju jako mistrz WBO. Nie trzeba nikomu przypominać, że pas zdobył dzięki zwycięstwu nad Krzysztofem Głowackim. Późniejsze wygrane z Tchabiso Mchunu i Michaelem Hunterem umocniły jego pozycję jako najlepszego cruisera na świecie zarówno wśród fachowców zajmujących się boksem jak i  wśród fanów zafascynowanych jego umiejętnościami. Usyk należy do złotej generacji ukraińskich mistrzów, którzy zdobywali złote medale na igrzyskach olimpijskich w Londynie. Już wtedy pokazał, że ma ogromny potencjał. Kluczem do świetnych występów jest nienaganna technika, której podstawą jest praca nóg. Usyk jest zawodnikiem bardzo lotnym na nogach, potrafiącym świetnie skracać ring, zachodzić przeciwnika z każdej strony i szukać luk w jego obronie. Nogi pozwalają mu także na unikanie ataków rywala. Niekoniecznie lubi trzymać wysoko gardę, ufa, że dzięki nogom zejdzie z linii ciosu rywala.  Ma świetnie dopracowany prawy prosty (Ukrainiec walczy z odwrotnej pozycji). Jest to cios, którym potrafi ustawić sobie przeciwnika i zrobić miejsce dla kolejnych, mocniejszych uderzeń. Jego „jab” nie jest bity z miejsca, jest bardzo dynamiczny, poparty ruchem do przodu. Często po celnym prawym atakuje lewą ręką, która gotowa do ataku niekoniecznie dokładnie osłania twarz. Długi lewy jest bardzo precyzyjny w jego wykonaniu, jednakże Ukrainiec potrafi także dobrze prezentować się w półdystansie. Briedis przekonał się, że bite w zwarciu podbródkowe mają swoją wymowę. Jeśli miałbym wskazać atuty, które są u Usyka na wyższym poziomie, niż u jego przeciwnika, to z pewnością wskazałbym na wymienioną wcześniej pracę nóg oraz prawy prosty. Zobaczmy zatem, co w swoim arsenale chowa Murat Gassiew, a trzeba przyznać, że to arsenał zaopatrzony bardzo bogato.

Murat Gassiew rozpoczynał turniej jako mistrz IBF opromieniony zwycięstwem nad Denisem Lebiediewem. Pomimo tak znaczącego skalpu, wielu komentatorów zwracało uwagę, że 24-latek nie będzie głównym faworytem rozgrywek uznając, że nie jest jeszcze do końca sprawdzony. Rosjanin jednak nic sobie nie robił z takich opinii i po prostu nokautował kolejnych przeciwników. Gassiew nie jest najaktywniejszym zawodnikiem na świecie, jest za to nieziemsko efektywny. Lubi prowadzić walkę na wstecznym biegu, cofając się jednak wyprowadza ciosy i wybija z rytmu przeciwnika. Walczy z klasycznej pozycji, jego lewy prosty wygląda jakby był bity od niechcenia. W pojedynku na „jaby” z Usykiem – przynajmniej na papierze – przegrywa, jednak ma wiele innych argumentów. Najmocniejszym z nich jest lewy sierpowy, którym dewastuje rywali. Jest to cios bity zarówno na głowę jak i na korpus. Po lewym na górę padł Dorticos, po lewym na dół – Włodarczyk. Wiedząc, że rywale są uczuleni na to uderzenie, Gassiew różnicuje jego siłę i składa go w ciekawe kombinacje. Popisową jest lekkie uderzenie na górę, by obawiający się jego siły rywal zasłonił twarz i poprawka na bebechy. Swoją drogą warto nawiązać tu do Pawła Stępnia i Fiodora Czerkaszyna (w nawiasie wstawiam całe wiaderko wypełnione odpowiednią proporcją umiejętności i osiągnięć), którzy straszą tą kombinacją rywali na polskich ringach. Spore efekty przynosi także bezpośredni prawy prosty. Gassiew z rundy na rundę lubi podkręcać tempo i zmienia proporcję w swoich krokach, na korzyść tych do przodu. Rozpracowując rywala po prostu wie, że może sobie pozwolić na coraz więcej. W obronie świetnie pracuje szczelną gardą.

Jak więc będzie przebiegała konfrontacja tych dwóch świetnych sportowców? Zapewne stroną prowadzącą pojedynek i nadającą tempo będzie na początku Usyk. Gassiew może być podatny na jego jab, sam będzie zaś szukał uderzeń na korpus i ataku lewym sierpowym nad prawą ręką, co jest najlepszą bronią na mańkuta. Walka z Briedisem pokazała, że Usyk niejednokrotnie ustawia się w taki sposób, że na wrzucenie lewego jest sporo miejsca, co Łotysz wykorztystywał. Co będzie, gdy wykorzysta to dużo silniejszy Gassiew? Istotne jest, jak Usyk zareaguje na trafienia ze strony Rosjanina. Jeśli będzie odczuwał jego ciosy i przyjmie sporo na korpus, może nie poruszać się już tak pewnie i będzie się starał rozgrywać walkę „jabem” korzystając ze swojej najlepszej broni a także kilka centymetrów większego zasięgu. W drugiej połowie walki, po wybadaniu atutów rywala Gassiew będzie dążył do jak najbliższego kontaktu z rywalem, narzucając na niego sporą presję. Odpowiedzią Usyka powinny być wtedy nogi.

Pierwotnie finał turnieju miał odbyć się w Arabii Saudyjskiej. Liczne zawirowania doprowadziły jednak do tego, że walka zostanie stoczona w Moskwie. Spotka się dwóch wielkich zawodników, którzy nawet na Madagaskarze daliby świetne show, jednakże z punktu widzenia fanów lepiej, gdyby zamiast Moskwy panowie walczyli na neutralnym ringu. Obyśmy byli świadkami pełnego profesjonalizmu także ze strony sędziów. Niech finał World Boxing Super Series będzie kropką nad i, wisienką na torcie, ukoronowaniem wspaniałej imprezy.

*********************************************************************

Już poza głównym tekstem pokuszę się o typowanie wyniku. Im bliżej walki tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że zwycięży Murat Gassiew. Nie wyobrażam sobie, że w starciu dwóch tak świetnych zawodników nie będzie miał swoich momentów. A „jego momenty” to w tym przypadku przepuszczenie jabu Usyka, lewe sierpowe nad często opuszczoną prawą ręką Ukraińca i dewastująca moc tych uderzeń. Stawiam na Gassiewa przez nokaut. Wszystkim oglądającym pojedynek życzę niezapomnianych emocji. Niech wygra boks!

 

Autor: Tomasz Nowak/wringu.net

Dodaj komentarz