usyk

Usyk ponownie lepszy od Joshuy

Przed walką zdania były podzielone. Jednak ring jak zawsze zweryfikował wszystko. W zakończonej przed momentem walce w Dżeddzie Oleksandr Usyk (20-0, 14 KO) zachował swoje pasy WBA, IBF, WBO w wadze ciężkiej i ponownie pokonał Athonyego Joshue (24-3, 22 KO). Dodatkową stawką walki był również pas magazynu The Ring zwakowany przez Tysona Fury.

Wbrew oczekiwaniom Joshua wcale nie ruszył zdecydowanie na Usyka od pierwszego gongu. Walczył zachowawczo, ale dużo ostrożniej niż w pierwszym starciu. Więcej obijał korpus Ukraińca i zaserwował mu kilka solidnych ciosów, które Usyk odczuł. Obrońca tytułu rozkręcał się z rundy na rundę, zadając dużo ciosów, ale nie wkładając w nie nadmiernej siły. Anglik jeszcze zerwał się w 8 rundzie i mocno przycisnął Usyka, zabierając mu dwie rundy, ale to było wszystko, co mógł zrobić. W ostatnich rundach Usyk jeszcze podkręcił tempo, ostatecznie pieczętując swoją wygraną. Tym większym zaskoczeniem było ogłoszenie werdyktu, kiedy okazało się, że walka zakończyła się werdyktem dwa do jednego. Dwaj sędziowie widzieli wygraną Usyka w stosunku 115-113, 116-112, jednak ostatni wskazał na Joshuę w stosunku 115-113. Jakim cudem? To pewnie pozostanie niewyjaśnioną zagadką.

Wcześniej doszło do kilku innych interesujących pojedynków.

Callum Smith (29-1, 21 KO) i Mathieu Bauderlique (21-2, 12 KO) zaserwowali nam solidną bitkę. Starcie obfitowało w liczne wymiany ciosów od pierwszego gongu. Pojedynek zakończył się w czwartej rundzie. Najpierw Anglik posłał rywala na deski lewym sierpem w okolice skroni. A chwile później zakończył walkę ciężkim nokautem w wymianie ciosów. Walka miała status eliminatora WBC w kategorii półciężkiej.

Filip Hrgovic (15-0, 12 KO) i Zhilei Zhang (24-1-1, 19 KO). Dali całkiem sympatyczny pojedynek, w którym sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Hrgovic bardzo szybko przekonał się, że Chińczyk jest od niego sporo silniejszy i musi czuć respekt przed jego atakami w zrywach. Chorwat tez dość długo łapał swój rytm. Dopiero w drugiej połowie Hrgovic złapał rytm i zaczął odrabiać straty, ale nawet wtedy ambitny Chińczyk wciąż stanowił zagrożenie. Ostatecznie Hrgovic wygrał jednogłośną decyzją, jednak wygrana była na słowo honoru. I niestety po raz kolejny nie pokazał wielkiego błysku. Pojedynek był eliminatorem IBF wagi ciężkiej.

Badou Jack (27-3-3, 16 KO) musiał się sporo namęczyć, żeby sprostać Richardowi Rivierze (21-1, 16 KO). Debiutującemu w kategorii cruiser Jackowi wyraźnie nie pasowały dodatkowe kilogramy oraz szalony i pozbawiony kompleksów styl rywala. Riviera boksował w stylu „na wariata”. Do przodu z dużą ilością ciosów jednak taki sposób doskonale się sprawdzał. Amerykanin zepchnął Jacka i urywał rundy, póki starczyło mu sil. Doświadczony Szwed lepiej rozłożył siły i w końcówce to on doszedł do głosu i nadrabiał straty. Ostatecznie sędziowie przyznali mu ciasne zwycięstwo przez SD.

W pojedynku wagi ciężkiej debiutujący w tym limicie Andrew Tabiti (20-1, 16 KO) zamęczył i znokautował dużo większego Jamesa Wilsona (7-1-1, 6 KO). Tabiti wyraźnie bał się z początku siły cięższego o 10 kg Amerykanina, jednak ten był wyjątkowo leniwy i pozwalał Tabitiemu swobodnie się rozkręcać. Kres przyszedł w 5 rundzie, kiedy wymęczony Wilson po ciosie podbródkowym przyklęknął i dał się policzyć do 9. Sędzia pozwolił na kontynuacje i Wilson przetrwał do końca rundy, ale odmówił wyjścia do kolejnego starcia.

Uznawany za wschodzącą gwiazdę Ben Whitaker (2-0, 1 KO) bez problemu wypunktował Chorwata Petara Nosica (6-1, 3 KO), jednak nie zachwycił niczym nadzwyczajnym w pojedynku.

Leave a Reply