W piątek Szpilka – Quezada. Następny rywal już czeka

szpilka2Już w najbiższy piątek do ringu powróci nasz obiecujący ciężki Artur Szpilka. Pochodzący z Wieliczki zawodnik zmierzy się z Manuelem Quezadą w Chicago, na gali z cyklu Premier Boxing Champions. O charakterystyce rywala Polaka już pisaliśmy tutaj, teraz czas przedstawić perspektywy, jakie czekają Szpilę po zwycięstwie, bo przecież nikt nie zakłada innego rozwiązania.

Wiele wskazuje na to, że kolejny swój pojedynek Szpilka stoczy jesienią tego roku na gali, w której walki będą odbywać się w formule meczu bokserskiego Polska kontra USA. Prowadzący karierę zawodnika promotorzy, podjęli także wstępne plany odnośnie przeciwnika Polaka i trzeba przyznać, że są to plany bardzo odważne. Do przeciwnego narożnika miałby wejść popularny w naszym kraju Steve „USS” Cunningham. Amerykanin dwukrotnie, z różnym skutkiem krzyżował rękawice z Krzysztofem Diablo Włodarczykiem, walczył także z Tomaszem Adamkiem.

Walka Szpilka – Cunningham z pewnością rozgrzałaby nie tylko publiczność w hali i Polaków przed telewizorami. Jest to starcie z kategorii tych, które z przyjemnością obejrzy każdy kibic boksu, niezależnie od pochodzenia. Obaj posiadają spory arsenał technik, nie przywiązują wagi do kurczowego chowania się za podwójną gardą. Walka ma bardzo duży potencjał pod kątem efektowności, w najśmielszych oczekiwaniach może zostać kandydatką do walki roku.

Patrząc z typowo bokserskiego punktu widzenia, jest to dla Artura pojedynek z kategorii najcięższych w karierze. Steve Cunningham potrafi być zawodnikiem niewygodnym. Bardzo dobrze porusza się na nogach, ma świetny balans, do tego posiada ogromny zasięg ramion, który jest jego największym atutem. Walorami Szpilki w takim pojedynku byłoby skuteczne wykorzystywanie pozycji mańkuta, dobry lewy sierpowy, a także wykorzystanie swojego mocnego uderzenia, ponieważ należy pamiętać, że Cunningham jest zawodnikiem dość „wywrotnym”. W drugą stronę takie zagrożenie jest zdecydowanie mniejsze, Cunningham (mimo położenia na deski Tysona Fury) nie grzeszy potężnym uderzeniem. Zwycięstwo nad Cunninghamem z pewnością przełożyłoby się nie tylko na doświadczenie Artura ale także na jego pozycję rankingową i marketingową.

Jest to jeden z pojedynków, który może zadowolić zarówno kibiców jak i osoby na co dzień zajmujące się boksem. Podstawowy warunek jest jednak jeden: w piątek trzeba skutecznie odprawić Manuela Quezadę.

Leave a Reply