w RINGu z… – porażki Manny’ego Pacquiao – cz. 1

Manny Pacquiao to niezaprzeczalnie jeden z najlepszych pięściarzy ostatniej dekady. Niewielki oto bokser z Filipin, który wędrując przez kilka kategorii wagowych, detronizował kolejnych mistrzów i budował swoją wielką legendę. Właśnie tak widzę „PacMana” – mały człowiek, wielka legenda. Zanim jednak bohater tekstu dotarł do wielkiej sławy i pieniędzy, podejmował przeciwników na rodzimym ringu. Aż trudno sobie wyobrazić, że Filipińczyk zaczynał w wadze muszej, której limit wagowy to niespełna 51 kilogramów. Jak napisałem wcześniej, Filipino budował karierę opartą o walki, które toczył w odstępie miesiąca, czasem nawet mniej. Po drodze zdarzały się mu wpadki, kończone nokautami. I na tym dzisiaj skupię się w opowiadaniu: na sześciu porażkach Manny’ego.

Po jedenastu zwycięstwach, przyszła pora na bój z Rustico Torrecampo. Torrecampo, ot bokser niczym nie wyróżniający się, Filipińczyk z kilkoma porażkami i remisami na koncie, stawił twardy opór młodemu Pacquiao. Rustico powalił przeciwnika na matę ringu, trafiając pojedynczym ciosem na korpus Manny’ego. Ciekawe jest, że pojawiły się głosy, mówiące o uderzeniu głową, sporadycznie słyszano, że nokaut padł bo ciosie poniżej pasa. Oglądałem kilka razy nagranie z walki i nie jestem pewien, co do jej zakończenia, jednak postawię na czysty nokaut po sierpowym na korpus. Torrecampo po wielu latach od pojedynku skwitował sprawę słowami – Znokautowałem jednego z najlepszych w historii boksu!

Przenosimy się o trzy i pół roku do przodu. Pacquiao jest już mistrzem świata według federacji IBF w wadze muszej. Ma za sobą kilka obron tego trofeum. I tak we wrześniu 1999 roku do ringu wchodzi niepokonany Taj Medgoen Singsurat. Co takiego zrobił Singsurat, by pokonać „PacMana”? Przede wszystkim był uważny w obronie, mądrze skracał dystans i obijał doły rywala. Podobnie jak w przypadku pierwszej porażki, tak i w drugiej Pacquiao dał się złapać uderzeniem na dół. Tu nie ma dyskusji o wątpliwym nokaucie. Taj czysto trafił przeciwnika na splot, po którym Filipińczyk osunął się na deski. Manny co prawda wstał równo z sędziowskim „10”, ale Jose Guadalupe Garcia zdecydował się przerwać potyczkę. W ten sposób Pacquiao stracił pas mistrza, który odzyskał dopiero po kilku latach w nowej wadze.

Kolejne porażki opisze wkrótce. Będą kontrowersje, wielkie wojny i ciężkie nokauty. Manny’emu zdarzały się również remisy, o których wspomnę następnym razem.

Jedna myśl na temat “w RINGu z… – porażki Manny’ego Pacquiao – cz. 1

Leave a Reply