Waga ciężka – Final Countdown

Doczekaliśmy się czasów, kiedy to znów możemy bez większego skrępowania używać terminu „królewska dywizja” w kontekście poczynań czołowych bokserów wagi ciężkiej. Sytuacja wykrystalizowała się do tego stopnia, że z łatwością jesteśmy w stanie wskazać zawodników ścisłego topu, a każde zestawienie ich na karcie walk jest gwarancją ogromnych zysków i emocji.

Jak się dowiadujemy z wysokiego „C” swoją przygodę z HW planuje zacząć żywa legenda ukraińskiej wagi cruiser – Olekasndr Usyk. Po rozpoczęciu współpracy z Eddie Hearnem było wiadomo, że Ukrainiec zamierza szybko dobrać się do niekwestionowanej pozycji AJ’a i po raz kolejny zaszokować świat. Niespodzianką jest natomiast tempo, w którym zamierza to uczynić. Matchroom Sport widocznie wysoko ceni swój nowy nabytek, ponieważ jego nazwisko w kontekście najbliższej walki zestawia się z takimi tuzami jak Parker, Miller, Ortiz czy Powietkin. Jak podają media związane ze środowiskiem „debiutanta” w wadze ciężkiej, pierwsza wspomniana dwójka odmówiła z nim starcia. Decyzja Parkera wydaje się być zrozumiała, ponieważ wg. mnie nie byłby on faworytem tego pojedynku. Zwłaszcza w sytuacji, gdy on sam jest po dwóch porażkach z Joshuą, Whytem oraz wygranej przez KO z wątpliwej reputacji Alexandrem Floresem. Natomiast Jarrelowi Millerowi można się dziwić, ponieważ biorąc pod uwagę warunki fizyczne „Big baby” można założyć, że niedoświadczony w wadze ciężkiej Usyk mógłby być dla niego łatwym skalpem. Zresztą z każdą kolejną walką w ciężkiej dywizji Usyk będzie coraz bardziej niebezpieczny. Wiele wskazuje na to, że Amerykanin też mierzy wysoko. Niewykluczone, że pojedynek Dilliana Whyte’a z Anthonym Joshuą w kwietniu coraz bardziej się oddala i właśnie na ten termin prawdopodobnie poluje Miller.

Pozostała natomiast dwójka wciąż jest w grze. Zarówno Powietkin jak i Ortiz to najwyższa światowa liga. Obydwaj swój „prime” mają dawno za sobą. Obydwaj także pozostają szalenie niebezpieczni. Jeśli jednak miałbym stawiać potencjalny wynik walk tych zawodników z Usykiem, w oparciu o ich aktualną formę – nie wdając się w detale, ujmę to tak :
Usyk – Ortiz -> Ortiz przez KO
Usyk – Powietkin -> Usyk na punkty

Natomiast sam AJ postawiony w dość kłopotliwej sytuacji przez Wildera i Fury’ego, którzy właśnie negocjują swój wielki rewanż, jest w niezłej kropce. Co prawda kolejka, która stoi pod jego drzwiami i tylko czyha, aby zabrać mu tytuły przypomina tą po wędlinę w czasach PRL-u, to żadne z tych starć nie może równać się z pojedynkami z wyżej wymienionymi niepokonanymi oponentami.

Miniony rok obfitował w wiele zwrotów akcji. Jeśli powiedzieć o nim, że był bogaty w bokserskie emocje, to 2019, jeśli zaliczymy wszystkie przystanki brane pod uwagę przy konstrukcji bokserskiej mapy świata na 2019 – będzie prawdziwym rollercoasterem.

Autor: Konrad Zieliński/wringu.net

Dodaj komentarz