Gala w Tarnowie – wygrana Masternaka i pozostałe wyniki

Za nami kolejna gala grupy Knockout Promotion. Tym razem mieliśmy wieczór ekspresowych nokautów. Na 10 pojedynków tylko 4 wyszły poza pierwszą rundę. Widzowie mogli zobaczyć sporo młodych zawodników, którzy dopiero stawiają dopiero pierwsze kroki w zawodowym boksie.

W pojedynku wieczoru po raz pierwszy od 2 lat i pod nową banderą zameldował się Mateusz Masternak (42-5, 28 KO). Pięściarz z Wrocławia w międzyczasie starał się o awans do kadry na Igrzyska Olimpijskie. Ten plan pokrzyżowała pandemia. Ostatecznie Masternak zdecydował się wrócić do boksu zawodowego. Wczoraj wysoko wypunktował niewygodnego Taylora Mabikę (19-6-2, 10 KO) z Gabonu. Masterka jak zawsze pokazał dobre wyszkolenie techniczne. Dobrze pracował przednią ręką, dokładał serie, różnicował uderzenia. Pojedynek powinien podobać się kibicom. Ostatecznie po 10 starciach wszyscy sędziowie wskazali na wysoką przewagę zawodnika z Wrocławia.

Nieco wcześniej na ringu pokazał się Łukasz Róźański (13-0, 12 KO). Niestety o jego walce z Ozcanem Cetinkayą (31-21-2, 23 KO) nie można powiedzieć żadnego dobrego słowa. Turek stał się kontynuatorem tradycji takich zawodników jak Laszlo Fekete czy Taras Bidenko. W ringu mieliśmy obraz faceta, który wyglądał jakby go na siłę wyciągnęli knajpy, a on chciał tam wrócić jak najszybciej. Cetinkaya pokazał nie tylko liche umiejętności bokserskie, ale też kiepskie aktorstwo. Przewracał się przy każdej nadarzającej okazji. Tak naprawdę sytuacje próbował ratować sędzia Jankowiak, który bardzo łaskawie liczył Turka nieskończoną ilość razy. Ostatecznie walka została przerwana w 2 rundzie. Po wygranych nad Sosnowskim oraz Ugonohem Róźański zwrócił na siebie uwagę ale jego ostatnio dobór rywali spowoduje, że szybko zostanie zapomniany. A tłumaczenie po walce, że zawodnik na wideo wydawał się lepszy jest niepoważne, nieprofesjonalne i żenujące.

Na ring powrócił również Adam Balski (15-0, 9 KO). Zawodnik z Kalisza błyskawicznie zmiótł Jarka Prusaka (9-5, 9 KO). Pojedynek trwał krócej niż pamiętna walka Gołoty z Lewisem. Balski zdążył jednak pokazać kilka ciekawych i dynamicznych akcji, po których jego rywal dwa razy padał na deski.

Zadowolony z siebie powinien być Damian Kiwior (8-1-1, 1 KO) który, przed własną publicznością, zdemolował w 1 rundzie Rubena Rodrigueza (9-6-1, 4 KO) z Hiszpanii.

Udane występy zaliczyli również Filip Pham Hong (2-0,2 KO), Rafał Wolczewski (1-0, 1 KO) i Serhii Huk (3-0, 3 KO) którzy wygrali walki już w pierwszej rundzie.

Leave a Reply