Walczyli w Wałczu, czyli polski boks wrócił do TVP!

Gala w Wałczu za nami. Krzysztof Głowacki nie dał się krajanom nacieszyć swoją obecnością w ringu, załatwił Santandera Silgado w jedną rundę. Cios nie wydawał się mocny, jednak jego efekty były dużo mocniejsze, niż wyglądało to na pierwszy rzut oka. Były mistrz WBO wraca do gry i przy okazji pokazuje się publiczności w całej Polsce, bo była to pierwsza z gal Knockout Promotions, która została pokazana na antenach telewizji publicznej.

Zacznijmy jednak od ważniejszych wydarzeń w ringu. Świetnie pokazał się Paweł Stępień, którego na poważnie trzeba brać jako jednego z naszych czołowych półciężkich. Jeszcze niedawno chciałem wstrzymywać się jak najdłużej z jego oceną, ale dzisiaj nie będę kombinował i powiem, że w walce z mocno promowanym przez konkurencję Robertem Parzęczewskim byłby murowanym faworytem.

Po ciosach Stępnia Michał Ludwiczak poczuł, co to znaczy puchnąca wątroba. Podobnie zachował się Daniel Urbański po uderzeniu w 17 sekundzie walki Fiodora Czerkaszyna. Obserwujcie koniecznie tego gościa. Ma 23 lata, świetne umiejętności poparte siłą fizyczną i chęci do zdobywania tytułów. Czerkaszyn reprezentuje Polskę i Ukrainę. Jeśli chcecie go zobaczyć ponownie, to 2 czerwca na gali w Rzeszowie będzie ku temu świetna okazja. Wyniki z Wałcza warto uzupełnić o zwycięstwo Przemka Runowskiego w walce z Huliakiewiczem.

Ważniejsza niż same wyniki była jednak obecność gali na TVP Sport i TVP 1. Produkcja na całkiem niezłym poziomie, efektowna mata ringu, denerwujący konferansjer i… dziwne studio. To moje pierwsze spostrzeżenia. Wspomniane studio prowadził nie kto inny, jak Maciej Kurzajewski. Nie posądzam go o szczegółową znajomość świata boksu, pytania jakie zadawał były ogólne i kojarzyły się raczej ze skokami narciarskimi („kiedy skacze Kamil?” na szczęście nie padło), ale godne uwagi jest to, że TVP postawiła na znaną twarz. Jeśli facet, który co niedzielę mówił milionom, jak ważne jest wyjście z progu został delegowany do prowadzenia studia bokserskiego, znaczy, że TVP chce na ten boks stawiać. Obecność znanej twarzy pewnie też pomoże w utrzymaniu przy TV statystycznego władcy pilota. Wszakże nie każdy kibic musi być wybitnym ekspertem z dużą dozą ciętej riposty, jak czytelnicy wringu.net.

Na plus także duet komentatorski Sebastian Szczęsny – Piotr Jagiełło. Rzetelnie przekazywali to, co dzieje się w ringu, nie wprowadzali widza w błąd, tłumaczyli zawiłości naszego sportu.

Podsumowując: wyniki gali były dokładnie takie jak się spodziewaliśmy, a debiut w TVP należy uznać za co najmniej poprawny. Dajemy duży  kredyt zaufania i czekamy na następne gale w telewizji publicznej. Kolejne danie zapowiada się bardzo smacznie: Diablo kontra Durodola.

Dodaj komentarz