WBC i klenbuterol: Czyli równi i równiejsi

World Boxing Council założona 14 lutego 1964 roku, meksykańska organizacja, która powstała z inicjatywy aż dwunastu państw rozsianych po całym świecie, wielki projekt, mający na celu promować boks. Projekt, który trwa po dziś dzień, projekt, któremu coraz częściej zdarza się jawna stronniczość i wpadki.

Klenbuterol – wielofunkcyjny organiczny związek chemiczny stosowany jako lek z grupy beta2-mimetyków, rozszerzający oskrzela. W Polsce nie jest stosowany w leczeniu ludzi, podobnie jak w Stanach Zjednoczonych. W krajach europejskich został wycofany z lecznictwa w 1988, po aferze z DES[3]. Pomimo tego notuje się wzrost nielegalnego stosowania klenbuterolu u ludzi (tzw. chemiczna liposukcja[4] lub jako doping w niektórych dyscyplinach sportowych) oraz zwierząt hodowlanych, którym jest podawany w celu przyspieszenia wzrostu i zwiększenia masy tkanki mięśniowej.

wikipedia

Innymi słowy klenbuterol to świetny, ale groźny wspomagacz do kondycji fizycznej oraz przyspieszacz przy budowie góry mięśni. Nie trzeba chyba szczegółowych statystyk, by oszacować, że większość sportowców bierze. Nie inaczej jest w boksie zawodowym, gdzie wpadki dopingowe zalicza co chwile jakiś pięściarz.

Wyjątkiem nie są meksykańscy zawodnicy, bo to o nich chcę chwilę popisać i o tym, jak WBC kombinuje, aby lokalnym wiodło się lepiej.

Ostatnie afery dopingowe, związane ze stosowaniem klenbuterolu dotyczyły Reya Vargasa, Julio Cesara Martineza, Luisa Nery’ego i Saula Alvareza. Wszyscy ci zawodnicy to Meksykanie i poza Martinezem w momencie wpadek dzierżyli pasy mistrzowskie.

Alvarez wpadł jeszcze przed rewanżem z Giennadijem Gołowkinem. Wysokie stężenie klenbuterolu „Canelo” tłumaczył tym, że spożywał wołowinę od krów z hodowli w Meksyku. Mięso miało być zanieczyszczone właśnie tym konkretnym środkiem. Tłumaczenie wg. mnie o ile żałosne, o tyle dla niektórych wiarygodne. Na tyle wiarygodne i wystarczające dla WBC, że ta nie pozbawiła go pasa, a nawet dała szansę na wyczyszczenie się z dopingu i przesunięcie terminu walki z „GGG”.

Żeby było jasne, WBC nie działa samo, lecz głównym egzekutorem testów antydopingowych jest WADA (World Anti-Doping Agency), która działa w porozumieniu z WBC i nie tylko. WBC to potężna organizacja, która po kolejnych wpadkach Meksykanów, prawdopodobnie wpłynęła na WADĘ (dogadajmy się jak starzy znajomi przy wódeczce i kiszonych ogórkach).

Rezultat? WADA przesunęła górną granicę na stężenie klenbuterolu w organizmie badanego pięściarza, tak aby nie osądzać niesprawiedliwie Meksykanów, bo przecież mogli spożyć zatrutą wołowinę. Brzmi lekko śmiesznie, ale nie są to moje słowa, lecz fragmenty z oficjalnego oświadczenia WBC i WADY. Link bezpośredni zamieszczam na dole tekstu w źródle.

Nie wiemy, jaki to limit, jednak według mnie to jawne przyzwolenie na doping i faworyzowanie swoich. Wizerunku WBC nie załagodzi tu nic – ani program opracowania nowych, bezpieczniejszych rękawic, program świadomości stosowania dopingu i narkotyków w sporcie, zwalczanie przemocy domowej, itp itd. Miło, że podejmują się szeroko zakrojonych inicjatyw, jednak WBC to organizacja pięściarska i właśnie w boksie zawodzi najbardziej.

No nic, czekamy aż Jarrel Miller zostanie twarzą Clean Boxing Program.

Źródło: wringu.net/Tomasz Groblica, WBC

Dodaj komentarz