Wilder remisuje z Furym, Gwozdyk nokautuje Stevensona (VIDEO)

Za nami niesamowita noc z zawodowym boksem, gdzie między linami pokazało się sporo czołowych nazwisk, głównie z wyższych przedziałów wagowych.

Tak oto, niepokonani na zawodowstwie Tyson Fury i Deontay Wilder odnieśli pierwszą rysę na rekordzie, po tym, jak sędziowie okrzyknęli remis po zaciętych dwunastu rundach. Należy nadmienić, że Fury tamtego wieczoru dwukrotnie lądował na deskach, ale za każdym razem podnosił się i odpowiadał mocnymi ciosami. Brytyjczyk miał Wildera kilka razy na „widelcu” jednak nigdy nie zaryzykował na tyle, by posłać go na deski. Walka poniżej.

Przed walką wieczoru w Los Angeles kibicom pokazała się cała plejada znanych pięściarzy. Jarret Hurd przetrwał napór ambitnego Jasona Welborna i znokautował go w czwartej rundzie. Welborn, nim padł na deski, trafił Hurda salwą ciosów w półdystansie, ale Amerykanin przetrwał napór, by wygrać przed czasem w tej samej odsłonie.

Powrócił także Luis Ortiz, Kubańczyk od czasu porażki z Wilderem nie walczył aż do dzisiaj. Ortiz rozprawił się przed czasem z Travisem Kauffmanem. 39-latek chce pozostać w grze o tron wagi ciężkiej po niezłej postawie i efektownej czasówce. Sędzia zakończył zawody w momencie, gdy Ortiz zasypał Kauffmana gradem ciosów.

Drugą i przy tym bolesną porażkę odniósł Adonis Stevenson, wieloletni mistrz WBC dywizji półciężkiej. Naprzeciw Kanadyjczyka stanął niepokonany Oleksandr Gwozdyk, który poszedł śladami swoich kolegów z boku olimpijskiego i sięgnął po pas mistrza świata. O starciu można powiedzieć tyle, że skradło miniony wieczór. Tempo, jakie narzucili sobie pięściarze było niesamowicie szybkie. Obaj zawodnicy powinni być liczeni po ciosach, lecz sędzia ani razu nie zdecydował się wskazać na nokdaun. Koniec przyszedł w jedenastej rundzie, kiedy mistrz jeszcze chwilę wcześniej miał wszystko pod kontrolą, jednak zagapił się i dał się przełamać świetnemu Ukraińcowi. Dramatyczna końcówka znalazła swój finał w szpitalu, gdzie przebywa „Superman”. Jak donoszą źródła internetowe, 41-letni Adonis trafił tam w wyniku „złej kondycji fizycznej”. Cała walka poniżej.

Promowany przez Davida Haye’a, Joe Joyce odniósł siódmą wygraną. Tym razem zastopował on doświadczonego Joe Hanksa, który wydawał się być dobrze skrojony na obecne możliwości Joyce’a. Chris Arreola po dwu i pół letnim rozstajem z boksem wrócił i zwyciężył przed czasem z Maurenzo Smithem.

Na koniec perełka: Australijczycy sami zorganizowali sobie wieczór z gwiazdami, jedną już dawno zapomnianą, Anthony’m Mundine, drugą, która przez chwilę była mistrzem, Jeffem Hornem. 43-letni Mundine nie wytrzymał w ringu nawet dwóch minut, nim padł jak rażony po ciosach Horna.

Dodaj komentarz