Wilder zachował pas WBC! Co dalej?

Dla Deontaya Wildera (40-0, 39 KO) pojedynek z Luisem Ortizem (28-1, 24 KO) miał być pierwszym poważnym wyzwaniem. W Polskim internecie „Kongi Kong” uważany był nawet za top 2, obok Anthony`ego Joshuy. Wilder miał opinię bumobija. Faktycznie Kubańczyk postawił „Brązowemu Bombardierowi” najtrudniejsze warunki w karierze. Ostatecznie jednak wytrzymał tylko rundę więcej, niż hejtowany na forach Artur Szpilka.

Pewne jest, że Amerykanin u hejterów nie zyska. Nadal będzie bumobijem, tyle, że dopisał do swojego rekordu buma Ortiza. Bo przecież ta walka powinna się odbyć dwa lata temu, bo Ortiz przed walką miał problemu z ciśnieniem, a zastąpić go miał Charles Martin! Bo Ortiz już jest stary i jest bum, a młodszy dwa lata Ortiz to mistrz i dominator wagi ciężkiej na kolejną dekadę 🙂

Wilder w walce z Ortizem był najlżejszy od wielu lat. Ewidentnie postawił na szybkość i to było widać! Pierwsza runda jak można było się spodziewać spokojna i rozpoznawcza. Pięściarze badali się nawzajem, sprawdzając na co mogą sobie pozwolić. Wydawało się jednak, że to Kubańczyk zyskuję przewagę. W drugiej rundzie Ortiz znalazł się na deskach, nie było to jednak po ciosie i sędzie nie słusznie podjął decyzję o liczeniu. Ewidentnie jednak czempion z Alabamy zyskał po tym pewności siebie i rzucił się na Kubańczyka. Jego atak nie przyniósł zamierzonego efektu, ale publiczność w Barclays Center wstała. Kolejne dwie rundy Wilder chodził wokół Ortiza trzymając go na dystans, ten z kolei szukał przejścia do półdystansu.

W piątej rundzie Kubańczyk ponownie zaliczył deski. Tym razem było to po ciosach Amerykanina. Wilder złapał „King Konga” celnym prawym sierpowym, poprawił jeszcze jednym mocnym uderzeniem i Kubańczyk był ponownie liczony. Gdyby nie gong, a „Brązowy Bombardier” miałby więcej czasu na powtórzenie szarży z drugiej rundy, Ortiz mógłby tego nie przetrwać. Szósta odsłona nieco spokojniejsza. Emocje pojawiły się ponownie w rundzie siódmej! Tym razem to Kubańczyk zaskoczył mistrza prawym sierpowym i „Brązowy Bombardier” musiał walczyć o przetrwanie. Trzeba jednak przyznać, że Wilder świetnie poradził sobie z kryzysem, nie zaliczając nawet nokdaunu. Nie jeden po ciosie Ortiza już się nie podniósł. Uważam, że można oficjalnie powiedzieć, Wilder ma solidną szczękę.

W kolejnych dwóch rundach widać było, że tempo walki spadło. Jednak to Kubańczyk robił lepsze wrażenie. Wilder ewidentnie odpoczywał po tym, jak znalazł się na granicy nokdaunu. Przyszła w końcu 10 runda i rozstrzygnięcie, kto jest lepszy. Amerykanin odzyskał siły i zaatakował Kubańczyka potężnym prawym sierpowym, co zachwiało Ortizem. „Brązowy bombardier” w standardowy dla siebie sposób, po tym jak wyczuł krew, rzucił się na ofiarę. Kubańczyk dwukrotnie lądował ma macie ringu zanim sędzia przerwał walkę. Jak najbardziej słusznie, moim zdaniem mógł to zrobić wcześniej. Mamy za sobą kolejną świetną walkę w HW. Proszę Państwa na naszych oczach znów buduję się historia, a waga ciężka znów jest KRÓLEWSKA!

Co dalej? W internecie domagają się walki Wilder – Joshua. Ja domagam się walki Wilder – zwycięzca starcia Joshua – Parker. Nie lubię skreślania jednego z pięściarzy. Zwłaszcza, że Nowozelandczyk wiele razy wygrywał z faworytami i jest mistrzem WBO! Przeanalizujemy jednak szanse Amerykanina, z uważanym za najlepszego na świecie Brytyjczyka. Do minionej nocy, zdecydowanym faworytem w moim mniemaniu byłby AJ. Po tym co zobaczyłem kilka godzin temu uważam, że Joshua z taką masą jak w pojedynku z Takamem, z Wilderem przegra. Pytanie jaką wagę wniesie Brytyjczyk na ring w starciu z czempionem WBO. Jeśli zrzuci górę mięśni, która go drastycznie spowalnia wtedy wygra z „Brązowym Bombardierem”. Jeśli będzie się poruszał jak wóz z węglem, na tańczącego Wildera nie będzie to wystarczyło. Amerykanin potwierdził, że jego kowadło w łapie, nie tylko jest nie do przejścia dla Szpilki czy Washingtona, ale położyło również takiego tura jak Ortiz. Pokazał, że w kryzysie potrafi się zachować i ma solidną szczękę. Wiemy o nim to samo co o AJ-u, po walce z Władimirem Kliczką. Jeśli jednak wgra Parker, jego walka z Wilderem będzie wyglądał podobnie jak ta dzisiejszej nocy. Z tym, że Nowozelandczyk ma dużo mniejsze szanse, niż Ortiz na wygranie przed czasem. Uważam, że Wilder największe problemy by miał na triumf z Tysonem Fury`m. Pod warunkiem, że wracający do formy były mistrz, wejdzie na ten sam poziom, co w walce z był dominatorem z Ukrainy.

Ortiz, co dalej z poczciwym i starym Kubańczykiem. Zanotował dopiero pierwszą porażkę w karierze. Myślę jednak, że aby dostać kolejną szansę walki o pas, musi odbudować swoją pozycję. Zwycięzca walki Joshua – Parker raczej nie będzie chciał walczyć, z nadal niebezpiecznym Kubańczykiem, który nie ma pasa i przegrał ostatnią walkę z Wilderem. Naturalnym jest, że wycelują w Amerykanina. A Ortiz za dwa lata skończy czterdzieści lat, uważam, że ostatecznie wypadł z walki o czempionat. Choć przyznaję, że jego starcia z czołówką chętnie obejrzę i nie wykluczam, że za jakiś czas znów zobaczymy go w walce o pas.

Wracając do pojedynku sprzed kilku godzin. W moim mniemaniu na punkty prowadził minimalnie Ortiz. Ale nie czyni to go wyjątkowym, bo przecież Szpilka i Washington też do czasu KO, prowadzili na punkty. Taki jest styl wchodzenia w walkę przez Wildera. Zdaniem sędziów punktowych to jednak Amerykanin prowadził na punkty. Glenn Feldman, Kevin Morgan i Carlos Ortiz Jr, zgodnie typowali prowadzenie Amerykanina 85:84. Zdecydowały o tym zapewne nokdauny na Ortizie w drugiej (niesłuszne liczenie) i piątej rundzie.

Statystyki ciosów pokazały, że „King Kong” wyprowadzał więcej uderzeń. Jednak to szybszy Wilder był celniejszy:

Wilder 346/98 (28%) – Ortiz 363/87 (24%)

I na zakończenie moje typy na walki czołówki HW:

Joshua 65% – Parker 35%

Joshua kulturysta 45% – Wilder 55%

Odchudzony Joshua 50% – Wilder 50%

Parker 40% – Wilder 60%

Tyson Fury 60% (forma z Kliczki)  – Wilder 40%

Joshua 50% – Tyson Fury 50% (forma z Kliczki)

Autor: Kamil Janczarek

 

 

 

2 myśli na temat “Wilder zachował pas WBC! Co dalej?

  1. hmm, nazwanie Ortiza bumem, nawet dzisiaj, to lekka przesada, niemniej rozumiem (prawdopodobnie) o co chodziło autorowi – o to, że Ortiz dzisiaj nie stanowił z grubsza zagrożenia takiego, jakie mógłby stanowić jeszcze dwa lata temu. Niestety, w boksie czas jest bardzo ważny, co pokazała dzisiejsza walka. Szacun dla Ortiza, gratulacje dla Bronze Bombera, świetna walka ze zwrotami akcji!

Dodaj komentarz