wRINGu.net wybiera: Najlepsze walki na domowe zamknięcie cz.2

Kwarantanna trwa w najlepsze, Wielkanoc za pasem. Trzeba pomyć okna, pomalować pisanki, zrobić sernik i ukręcić tradycyjna babę. Wiemy, jak można się przy tym zmęczyć. Szczególnie że i tak na koniec żona będzie chciała, żeby wstawić zmywarkę, nie rozumiejąc tego, że chwilowo nie mamy na to siły. Dlatego w ramach relaksu i odpoczynku od przygotowań świątecznych mamy dla was kolejny zestaw walk na domowe zamknięcie.

1. Corrie Sanders vs Hassim Rahman

Walka z 2000 roku. Rahman wówczas próbował się odbudować po widowiskowym nokaucie z rąk Olega Maskaeva. Sanders był bliżej nie znanym puncherem z RPA, który swoja aparycją (i wąsikiem) w żaden sposób nie sprawiał wrażenia zabijaki. Co prawda we wcześniejszych walkach błyskawicznie demolował Bobby Czyza, Jorge Valdeza i „Ice” Cole, to jednak nikt nie spodziewał się, że mało znany reprezentant RPA da radę młodszemu Rahmanowi. Walka od samego początku była krwawym mordobiciem. Obaj zawodnicy nastawili się na zniszczenie i przełamanie rywala. Nie zabrakło też knockdownów z obu stron. Rahman w późniejszych latach wiele razy wspominał, że nikt nie bił go tak mocno jak Sanders. Kto nie widział, niech nadrabia:

2. Diego Corrales vs Jose Luis Castillo – pierwsza walka

Kolejna wojna między linami. Tym razem w kategorii lekkiej. Diego Corrales i Jose Luis Castillo spotkali się ze sobą po raz pierwszy w 2005 roku. Obaj mieli opinie dobrze wyszkolonych puncherów, ale za Corralesem już wtedy ciągnęła się opinia szklanej szczęki. Co istotne każdy z nich wniósł do ringu pas mistrzowski liczącej się federacji. W trakcie 10 starć obaj nastawili się na walkę w krótkim dystansie, co zaowocowało obrażeniami na twarzach jednego i drugiego oraz wysoką statystyką trafień (łącznie obaj zawodnicy wyprowadzili 1057 uderzeń z czego aż 584 znalazło się w celu).

3. Shane Mosley vs Antonio Margarito

Antonio Margarito opromieniony chwałą po sensacyjnym zwycięstwie nad Miguelem Cotto. Shane Mosley na jednym z zakrętów kariery. Z poprzednich 14 pojedynków zaledwie 8 wygranych. W efekcie przed walką Margarito był faworytem w stosunku 4 do 1. W praktyce to jednak Mosley pokazał swoją klasę. Jego prawa ręka chodziła jak automat i raz za razem dochodziła do głowy Meksykanina. Mosley od pierwszego gongu nie tylko wygrywał walkę, ale po prostu okrutnie bił większego i faworyzowanego rywala.

LINK DO CZĘŚCI 1.

Dodaj komentarz