wRINGu.net wybiera: Najlepsze walki na domowe zamknięcie cz.3

Święta, święta i powoli już po świętach. W tym roku niestety przebiegały one w zupełnie innej atmosferze niż zawsze, byliśmy przecież przyzwyczajeni do naszych rodzinnych, spokojnych i hucznie obchodzonych Świąt Wielkanocnych. Mamy nadzieję, że mimo wszystko udało Wam się bezpiecznie i zdrowo je spędzić, a teraz tradycyjnie już (trzeci raz to już w zasadzie tradycja J ) proponujemy Wam spędzić kilka chwil z boksem zawodowym na najwyższym poziomie.

Tym razem sól tego sportu, czyli konfrontacja różnych styli bokserskiej walki, znakomici zawodnicy, piękne wymiany, niesamowita dramaturgia, słowem to wszystko co chcielibyśmy zawsze oglądać w naszej ulubionej dyscyplinie.

1. Felix Trinidad vs Oscar de la Hoya

Walka na absolutnym szczycie kategorii półśredniej (welter) końca lat 90-tych. Dwóch wielkich mistrzów, dwa różne ale bardzo skuteczne style walki, obaj przystępowali do tego pojedynku bez porażki na zawodowych ringach, obaj do tego pojedynku wnosili pasy mistrzowskie.

W momencie w którym doszło do tego pojedynku to Oscar był faworytem, był mega gwiazdą zawodowego boksu, przechodził jak burza przez kolejnych rywali i kolejne kategorie wagowe, pokonywał kolejne legendy zawodowego boksu.

W ringu obaj pokazali to co było zawsze ich atutami, Trinidad szedł do przodu, atakował bez wytchnienia, stosował ciągły pressing, zadawał non stop ciosy, de la Hoya z kolei pięknie chodził na nogach, kontrował, walczył bardzo inteligentnie, uważnie i często stopował nacierającego Portorykańczyka.

Jest to jedna z najlepszych walk jednego i drugiego na zawodowych ringach i jednocześnie wspaniały pokaz boksu, końcowy werdykt jest uznawany za kontrowersyjny, jednakże kto tej walki nie widział gorąco polecam bo jest to jeden z najlepszych pojedynków końcówki lat 90-tych, a kto oglądał to zapraszam do odświeżenia sobie tego wspaniałego pojedynku.

2. Felix Trinidad vs Fernando Vargas

Idący od zwycięstwa do zwycięstwa w kolejnej już kategorii wagowej (tym razem junior średniej) nadal niepokonany „Tito” Trinidad staje naprzeciwko kolejnego niepokonanego wojownika meksykańskiego pochodzenia – tym razem był to Fernando Vargas. Trinidad, który największe sukcesy osiągał w kategorii półśredniej gdzie posiadał zwykle przewagę warunków fizycznych nad swoimi rywalami, przechodząc do wyższych kategorii wagowych, trafiał na rywali którzy dorównywali mu już pod względem wzrostu czy siły.

Vargas podobnie jak Trinidad wnosił do tego pojedynku pas mistrza świata, miał już na swoim koncie wygrane nad renomowanymi bokserami i miał ochotę efektownie rozprawić się z wielką gwiazdą, jaką był wtedy Trinidad.

Ofensywny styl walki jakim cechowali się obaj zawodnicy gwarantował pasjonujący pojedynek, ponadto mieliśmy pewność, że gorąca krew Portorykańczyka i Amerykanina meksykańskiego pochodzenia spowoduje, że w ringu na pewno nie będzie nudno.

Walkę bardzo dobrze się ogląda, pełna jest zwrotów sytuacji, obaj w tym pojedynku szli na wyniszczenie, obaj leżeli na deskach, do końca pojedynku jeden i drugi dali z siebie wszystko. Gorąco polecamy ten pojedynek, zaciętością i sercem jakie zawodnicy pozostawili w ringu można by spokojnie obdzielić z pewnością kilka innych walk.

3. Lennox Lewis – David Tua

Nie mogło zabraknąć i w tej części przedstawicieli królewskiej kategorii. Naprzeciw siebie stanęli: wielki mistrz i jednocześnie wielka gwiazda tej kategorii w tamtym okresie – Lennox Lewis – który zbliżał się już powoli do schyłku swojej długiej i pięknej kariery, oraz głodny sukcesów, niszczyciel, czołg, dysponujący piekielnym lewym sierpowym – David Tua – dla którego była to pierwsza mistrzowska szansa.

Lewis w ringu cechował się olbrzymią wszechstronnością, która pozwalała mu rozpracować i pokonać każdego boksera, który naprzeciw niego stanął. Tua pomimo swojego mikrego jak na wagę ciężką wzrostu (ok. 177 cm) posiadał straszliwie silny pojedynczy cios, którym wielokrotnie zmieniał przebieg walki, dodatkowo olbrzymią odporność na ciosy, jak również swoją presją i agresją potrafił zmusić rywala do błędu i wtedy szybko i zaskakująco uderzyć, co zwykle kończyło pojedynek lub było początkiem końca walki.

Czy spryt, technika, inteligencja ringowa i doświadczenie pozwoliło kolejny raz obronić tytuł Lewisowi ? A może agresywny styl Davida Tuy, niewiarygodna siła i wiara we własne możliwości mogła mu przynieść zwycięstwo i tytuł mistrza świata ? Odpowiedzi na te pytania przyniesie obejrzenie tego znakomitego pojedynku.

Mariusz Feliksiak/wringu.net

Dodaj komentarz