Wygrane Cieślaka, Masternaka, Sulęckiego. „Diablo” znokautowany, cyrk Werwejki!

Noc w Newark za nami. Swoje cenne wygrane odnieśli Mateusz Masternak i Maciej Sulęcki. Szczególnie ten drugi zanotował niezwykle ważny triumf. „Striczu” dał niesamowitą wojnę z byłym czempionem, Jackiem Culcayem. Sam Sulęcki chyba nie spodziewał się aż takiej batalii z naturalizowanym Niemcem! Polak początkowo kontrolował walkę, jednak Culcay w połowie walki ruszył na Maćka, gdzie wielokrotnie go trafiał. W rundzie siódmej wydawało się, że Sulęcki był bliski nokdaunu, jednak przetrwał napór rywala i zasłużenie i pewnie zwyciężył na punkty. Tak jak się spodziewaliśmy, Culcay był bardzo agresywny, dążył do wymian w bliskim dystansie, z czym świetnie zmierzył się „Striczu”. Brawa dla obu pięściarzy, gdyż pokazali jak ciężkim sportem jest boks i jak wielkiego serca wymaga ta dyscyplina w ringu.

W Newrak czasówkę zaliczył Mateusz Masternak, choć jego walka nie była tak porywająca. Właściwie, ograniczyła się ona do mozolnego obijania Stivensa Bujaja, aż ten padł w siódmej rundzie, po czym wstał i dokończył rundę o własnych siłach. Sprawę rozstrzygnął mocny lewy-prawy, po którym Bujaj już tylko bronił się do gongu. Po gongu narożnik wraz z lekarzem nie dopuścili Bujaja do dalszej walki. Masternak odhaczył czterdziestą wygraną w karierze.

Niestety nie było różowo dla Polski w walce wieczoru. Krzysztof Włodarczyk został znokautowany (pierwszy raz w karierze) ciosem na dół w trzeciej rundzie starcia z Muratem Gassijewem. Smutne też jest, że Polak trafił rywala zaledwie cztery razy, zaś Rosjanin ulokował na celu 24 uderzenia. Po raz kolejny ujrzeliśmy, że na cios na wątrobę nie ma kozaka i trudno mieć tu pretensje do Włodarczyka. Prawdopodobnie była to ostatnia szansa na sięgnięcie po pas mistrza (IBF) dla „Diablo”.

W Wieliczce udanie powrócił Krzysztof Cieślak. Będący na wielomiesięcznym zawieszeniu za doping Cieślak, zmierzył się z niezłym Ivicą Bacurinem. Chorwat postawił twardy opór Polakowi i sami nie wiemy, czy był tak dobry, czy Cieślak zardzewiały, czy za ciężki? Tak czy inaczej, Krzysztof zaliczył debiut w wadze ciężkiej, a sędziowie wskazali go wygranym punktacją 80-72, 79-72 i 78-74. Należy nadmienić, że Bacurin zaliczył deski w czwartej rundzie, ale Cieślak nie dokończył roboty.

Na tej samej gali wygrane odnotowali Dariusz Sęk, debiutujący na ringu w Polsce Marek Jędrzejewski oraz uwaga: Siergiej Werwejko! Ten ostatni zasługuje na szczególne wyróżnienie. Właściwie to on i promotorzy i jego rywal, Laszlo Fekete, z Węgier, a jakże! Po rozpoczęciu walki można było pochrupać na szybko popcorn, bo walka skończyła się w około minutę. Fekete wyskoczył do Werwejki w stylu pijanej małpy, robiąc uniki rodem z cyrku, przed piłeczkami do rzucania!  Tragikomedii dodał sztywny lewy prosty Werwejki, który… posłał dzielnego Węgra na deski… Po chwili sytuacja się powtórzyła, Fekete padł teatralnie, a sędzia zakończył żenadę, nie dając nam się dłużej pośmiać. Sól polskiego boksu, proszę państwa! Całe szczęście, że za tydzień czeka nas emocjonująca gala z UK, gdzie zobaczymy Anthyony’ego Joshuę, Carlosa Takama, Roberta Heleniusa czy Dilliana Whyte’a.

Zapraszamy już teraz do relacji NA ŻYWO  z Wielkiej Brytanii.

fot: polsat sport

Jedna myśl na temat “Wygrane Cieślaka, Masternaka, Sulęckiego. „Diablo” znokautowany, cyrk Werwejki!

Dodaj komentarz