Wyniki gali w Suwałkach

Maciej Sulęcki (29-2, 11 KO) udanie powrócił na zawodowe ringi wygrywając jednogłośnie na punkty po 10 rundach z Sashą Yengoyanem (44-8-1, 26 KO). „Striczu” od początku boksował skoncentrowany, ustawiając walkę lewym prostym. Yengoyan nie miał pomysłu na jab Polaka, ale jednocześnie nie zapominał o szczelnej obronie. W efekcie nie pozostawiał Sulęckiemu wielu okazji i miejsca do rozwijania innych akcji. Sulęcki sporadycznie, kiedy widział okazję, dokładał uderzenia z prawej. Pojedynek toczył się w równym, jednostajnym tempie. Żaden z zawodników nie był zagrożony w żadnym momencie. Przewaga Sulęckiego nie podlegała jednak żadnej dyskusji. Ostatecznie po 10 runach sędziowie wypunktowali 3 x 100-90.

Kolejne zwycięstwo odnotował Kamil Bednarek (5-0, 3 KO) z kategorii super średniej. Mańkut z Dzierżoniowa zmierzył się z dużo bardziej doświadczonym Wilmerem Gonzalesem (20-18-1, 13 KO) z Nikaragui. Bednarek dobrze rozpracowywał rywala przednią ręką. Nie dawał się prowokować przecinkowi i skutecznie odnajdywał luki w gardzie. Ostatecznie w czwartej rundzie po kolejnych ciosach Gonzales znalazł się na deskach. Co prawda Gonzales nie wyglądał na oszołomionego, ale wyraźnie nie miał chęci na kontynuowanie walki. Podobnego zdania był też sędzia ringowy, który przerwał ten jednostronny pojedynek.

Przemysław Zyśk (14-0, 4 KO) wygrał po ciężkim pojedynku z Finem Tomi Silvenoinenem (9-2, 5 KO). Zyśk dobrze zaczął walkę i w początkowej fazie objął prowadzenie. Jednak z kolejnymi rundami było widać coraz częściej dochodzącego do głosu Fina. Dodatkowo walka zrobiła się szarpana i niezbyt widowiskowa. Ostatecznie po 8 rundach wszyscy sędziowie jednogłośnie opowiedzieli się za Zyśkiem.

Mateusz Tryc (10-0, 6 KO) dosłownie zmiótł z ringu Sladana Janjanina (27-7, 21 KO), ale postawa jego rywala pozostawia sporo do życzenia. Tryc od początku wsiadł na swojego rywala, nie pozostawiał mu dużo miejsca i raz za razem wsadzał mocne ciosy na górę i dół. Janjanin pod koniec pierwszego starcia zapoznał się z deskami. W drugiej rundzie Janjanin ponownie dwa razy szybko zapoznał się z deskami ringu. I kiedy wydawało się, że Bośniak ma dość , ten wstał i zaczął zachowywać się prowokująco i dość dziwnie i zmienił styl na ten, który znamy z wesel. I to z późnych godzin. Tryc na szczęście szybko zakończył ten żenujący spektakl. Sam Tryc po walce nie krył rozczarowania postawa rywala. Mamy nadzieje, że więcej nie będziemy musieli oglądać Bośniaka na polskich galach.

Leave a Reply