Z kim Zimnoch w MMA i co dzieje się z polskim boksem?

Krzsztof Zimnoch, mając 34 lata wciąż „uczy się boksu”. Nauka poszła chyba w las i pięściarz z Białegostoku wydaje się porzucił marzenia o mistrzostwie świata w wadze ciężkiej…

Wiadomo, jak nie idzie w szermierce na pięści, to zawsze zostaje MMA, które od freak fightów nie stroni (bo polski boks to i tak sam w sobie cyrk). Takim pięściarskim „freakiem” świadomie chce zostać Zimnoch, który ma zakontraktowany pojedynek 17 marca na gali Babilon MMA 3. Przypomniał mi się dawny tekst „Jurasa”, który na blogu w punkt opisał, co myśli o jednorazowych karierowiczach, szukających rozgłosu w MMA. Łukasz pisał o braku szacunku do samej formuły sportu i nie sposób się z nim nie zgodzić, no bo przecież: „jak nie idzie, to w MMA się da zarobić”. Krytyka jaka spadła na Zimnocha za decyzję o walce w MMA jest spora, głównie ze strony kibiców. Wiele wskazuje, że Zimnoch w debiucie nie dostanie poważnego rywala w klatce. Skoro nawet między linami Zimnochem miotał jak szatan Joey Abell, to co zrobi 120 kilogramowy chłop, mogący kopać, obalać, zakładać dźwignie, dusić i takie tam? Promotor Tomasz Babiloński, który na dobre zaczął zajmować się organizacją gal mieszanych sztuk walki, dodał oliwy do ognia. Babiloński zapytał na Twitterze, czy dla Zimnocha dobrym rywalem będzie… Szymon Kołecki. Litości, szanujmy pana Szymona i niech on sam się szanuje, nie wychodząc do tej walki. Od siebie proponuje zakontraktować jako rywala Szymona Majewskiego. Też Szymon, nikt się nie jorgnie, że nie Kołecki, twarz w Polsce znana, a waga to nie problem. Kilka schabowych, mizeria dla smaku i jakieś odżywki od poszanowanej firmy – byle, by nie były zanieczyszczone „koksem”, bo Majewski kariery dalej nie zrobi.

Tylko krytyka? Może i owszem, ale powoli nawiązuję do tego, jak powyższe przedstawia obecną sytuację w zawodowym boksie na naszym poletku. Zimnoch jeszcze kilka miesięcy temu szedł twardo po mistrza świata, Szpilka tak samo, jednak po porażkach obaj inaczej śpiewają. Teraz pora na MMA, tam zawsze przygarną zbłąkanych i osamotnionych.

Kondycja polskiego boksu (amatorskiego jak i zawodowego) jest co najmniej słaba. Nie piszę tego z czapy, lecz widzę na własne oczy, jakie w PL mamy warunki. Ten sport za chwilę pozostanie u nas zapomniany. Brak mistrzów, brak nawet solidnych kandydatów na mistrza, nie wspominając, że przy tempie rozwoju kariery boksera znad Wisły, pas na biodrach Polaka zobaczymy może za kilka lat. Owszem, mamy Maćka Sulęckiego, jest Kownacki, nadzieje wiążę z Balskim i tylko w nich widzę potencjał, a to troche mało.

Sulęcki wojuje w niesamowicie mocno obsadzonej wadze i prędzej czy później czeka go walka z którymś z braci Charlo. Kownacki jest solidny, ale pozostaje dla mnie zagadką. Ma braki techniczne, zostawia z tyłu nogi, kiedy bije, nie wiadomo jak ze szczęką, bo do tej pory obijał przeciętniaków. Wygrana ze Szpilką nie ma dla mie znaczenia, tamtego Szpilkę pokonałby dzisiaj Albert Sosnowski :)(szacunek panie Albercie). Co do Balskiego, praca, praca i jeszcze raz praca, tego chłopaka nie wolno zepsuć, a promotor Grabowski powinien pompować całą moc w wypromowanie podopiecznego.

Na ratunek przybył nowy promotor Mateusz Borek, który do spółki z panem Grabowskim zdają się przejmować i tak mały rynek boksu w Polsce. Borek zrobił do tej pory dwie gale i obie bardzo mi się podobały. Ten człowiek przynajmniej wprost mówi, że jako promotora nie stać go na lepszych rywali tak, żeby cała karta walk była dobrze obsadzona. Mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni, nie od razu Rzym zbudowano. Ostatnie wydarzenie w Częstochowie było co najmniej solidne i świetnie się na nim bawiłem. Kuriozalnie dlatego, że zobaczyłem boks oraz zawodników, którzy potrafią walczyć i chcą wygrać. Do dziś wspominam serce w walce Michała Żeromińskiego i świetną technikę Łukasza Wierzbickiego. Ci panowie muszą stoczyć rewanż.

Trzeba szukać nowych nazwisk, młodych, ambitnych chłopaków, zamiast hodowania dinozaurów. Amatorka dostarcza nam kilka talentów, tj. Damian Kiwior.  Ile razy można sprzedawać kibicom to samo? Na szczęście działa selekcja naturalna i być może niektórzy sami wyeliminują się z boksu na dobre. Wszak pora na MMA! 😉

Dodaj komentarz