Za co lubimy WBA?

Najstarsza federacja, czyli WBA ogłosiła nowy ranking. Czytając go, możemy być nieźle zaskoczeni, a także rozbawieni.

Z pozycją obowiązkowego pretendenta w wadze ciężkiej pojawił się Aleksander Povietkin. To jeszcze można przełknąć, ale tuż za nim pojawia się Fres Oquendo, który ostatni pojedynek stoczył z Rusłanem Chagajewem w lipcu 2014 roku. Co do Czagajewa, to od tamtej pory zdążył jedną walkę wygrać, jedną przegrać, zakończyć karierę i cieszyć się życiem kanapowym. Fres jednak się nie poddaje. Ważnym aspektem jest tutaj wyrok sądowy, dzięki któremu „Fast Fres” trzyma federację za przysłowiowe jaja. Prędzej czy później muszą dać mu rewanż, albo Portorykańczyk puści ich z torbami.
Co być może zrobi WBA? Przepis jest prosty: mamy dwa pasy mistrzowskie, więc Powietkina rzucamy na Joshuę i na grubą kasę, a Fresa wysyłamy do Manuel Charra. Wilk syty i owca cała. Nie mamy potwierdzenia, czy federacja postąpi w ten sposób, ale jest to bardzo prawdopodobny scenariusz.
Również w kategoria cruiser jest pewną zagadką. Dwie pierwsze pozycje zajmują anonimowi Arsen Goulamirian oraz Ryad Merhy. Nie odbieramy im niczego, ale żaden z nich nie może pochwalić się walką z solidnym rywalem. Tym bardziej zastanawiam się, jakim cudem w rankingu wyprzedzili Głowackiego, Masternaka, Vlasova, Gevora i kilku innych. Co ciekawe, numer jeden nie posiada nawet pasa continental tej federacji, więc tym bardziej tak wysoka pozycja jest niezrozumiała.
Jeśli przyjrzymy się całemu rankingowi, to takich kwiatków znajdziemy jeszcze kilka. Federacja WBA po raz kolejny idzie własnymi ścieżkami. Być może kiedyś uda nam się poznać ich zawiłą logikę. A może pozostanie to jedna z niewyjaśnionych zagadek ludzkości.

Jedna myśl na temat “Za co lubimy WBA?

  1. Fakt mają swój świat. A sytuacja Fresa i rzekomego turnieju WBA to jakaś kiepska telenowela.

    Redakcjo: Swoim luźnym i nieszablonowym sposobem pisania o boksie pozyskaliscie nowego użytkownika 🙂 Pzdr!

Dodaj komentarz