Zapowiedź: Adamek vs Miller

W najbliższą sobotę Tomasz Adamek (53-5, 31KO) zmierzy się z faworyzowanym Jarrellerm Millerem (21-0-1, 18KO). Bukmacherzy nie pozostawią złudzeń i ich zdaniem „Góral” nie ma szans. Dla Amerykanina ma to być jedynie kilkuminutowy sparing przed publicznością. Obóz „Big Baby” już planuje kolejne walki na grudzień. Czy aby na pewno Polak to tylko przystawka przed walką o pasek WBA z Oquendo? 

Już kilka tygodni temu na łamach wringu.net wyraziłem swoje zdanie na temat tego pojedynku i szans Adamka. Podobnie jak większość ekspertów na świecie postawiłem w roli faworyta Amerykanina. Przyznam jednak, że im bliżej walki, tym bardziej zbliżam się do 50/50. Nim jednak przejdę do tego, dlaczego daje Adamkowi większe szanse niż po ogłoszeniu pojedynku, przeanalizuję styl obu pięściarzy.

Tomasz Adamek przede wszystkim kojarzy się z szybkością. Jak sam mówi „jestem szybki, wygram z każdym”. Zostawmy na tą chwilę „Górala” z niższych kategorii wagowych, skupmy się na tych w wadze ciężkiej. Faktycznie szybki Adamek wygrywał. Problem pojawiał się, kiedy to rywal był szybszy – Szpilka, Kassi czy Kliczko. Jestem przekonany, że mimo upływu lat Polak będzie szybszy od swojego najbliższego rywala. Czy jednak speed to jedyny atut Adamka? Kilka lat temu, po tym jak w jednym z wywiadów Bob Sheridan nazwał „Górala” puncherem, na forach rozgorzała dyskusja. Głównym argumentem przeciwko temu stwierdzeniu był stawiany brak nokautującego ciosu. Co ciekawe oliwy do pieca dolał Douga Fischer, który jest redaktorem magazynu „The Ring”. Fischer został zapytany o własną listę pięciu najlepszych „combo puncherów”, czyli takich, których ciosy mają w sobie wszystko, a więc odpowiednią siłę, szybkość, częstotliwość, celność i inne ważne cechy. Jego lista pięciu najlepszych na świecie „combo puncherów” to Juan Manuel Marquez, Manny Pacquiao, Miguel Cotto, Abner Mares oraz – uwaga, Tomasz Adamek. Nie mam zamiaru forsować tezy „Górala” nokautującego jednym ciosem, tak zwyczajnie nie jest. Jednak jego uderzenia są kompletne, o czym przekonał się Joey Abell. Oczywiście nie daję szans na wygraną Polaka przed czasem, chyba, że Miller nabawi się kontuzji. Adamek to jednak stary doświadczony wyga, z solidną, nawet jak na wagę ciężką szczęką, bije kombinacjami i szybki jest zagrożeniem dla Millera nawet dziś.

Jarrell Miller to wielki chłop. Ciężki, wyższy od „Górala” i bez dwóch zdań silniejszy. Jak na swoją masę zadaję dużo ciosów, bitych kombinacjami. Idzie cały czas do przodu jak czołg. Ma mocną szczękę i na pewno wystarczająco silne uderzenia by znokautować Adamka. To dość sporo, prawda? Muszę natomiast podkreślić, że mnie przyjaciel Adama Kownackiego zwyczajnie nie zachwyca. Mam wrażenie, że jego ciosy są pchane. Wolny Mariusz Wach w pierwszych dwóch rundach był w stanie nawiązać równą walkę (do czasu kontuzji), tak więc Miller jest również dość wolny. Pytanie czy Adamek będzie w stanie przez cały pojedynek „uciekać” zadając ciosy z kontry? Jego starcie z Chrisem Arreolą pokazała, że to potrafił, pytanie czy jeszcze potrafi?

Wracając do początku i rosnących w mojej ocenie szans Adamka. Młodość, siła, wzrost po stronie Millera. Szybkość, doświadczenie po stronie „Górala”. Jest coś jeszcze, coś co wyszło w ostatnich dniach. Amerykanin lekceważy Polaka. To może okazać się szansą. „Big Baby” może się na swojej pewności „przejechać”. Nie będzie to pierwszy taki przypadek w historii pięściarstwa. Adamek przeciwnie, dla niego ta walka to ostatnia szansa na top. W mojej ocenie po przejściu Millera, czeka go realna szansa na zdobycie paska WBA. Motywacji nie zabraknie. Gus Curren na nowo rozpalił w Adamku ogień.

Pewne jest jedno. To w tym roku obok pojedynku Kownacki – Martin największa walka w ciężkiej z udziałem Polaka. Ja czekam z niecierpliwością na 6 października i na wojnę w Chicago. Dla Adamka to powrót na amerykańskie ringi. Martwi mnie jedynie fakt, że „Góral” nie jest w stanie znokautować Millera. A promotor Eddie Hearn nie da wygrać Polakowi na punkty.

Faworytem jest Miller. Pięściarz z nowojorskiego Brooklynu w zawodowym ringu walczył 22 razy. Aż 18 pojedynków wygrał przed czasem, nigdy nie przegrał (raz zremisował). Dzisiaj Miller jest na trzecich miejscach rankingów federacji IBF, WBA i WBO w wadze ciężkiej. Czy jednak wspomniana kilka zdań wcześniej pewność go nie zgubi? Na dziś szanse 60 do 40 dla Millera. Mam jednak nadzieję, że jeśli Adamek okaże się lepszy, nie zostanie oszukany. To będzie w mojej ocenie dużo gorsze niż porażka przed czasem. Bo „Góral” nie musi już nic udowadniać, w końcu był czempionem w dwóch kategoriach wagowych.

6 października kończę 30 lat. Panie Tomaszu, proszę o prezent!

Walkę będzie można zobaczyć na Polsat Sport.

Autor: Kamil Janczarek/wringu.net

 

Dodaj komentarz