Zimnoch chciał 3 miliony PLN za walkę ze Szpilką

Są na tym świecie rzeczy, które się filozofom nie śniły. Tak mawiał w swoim prime Ferdek Kiepski. Chyba żadnemu kibicowi boksu w kraju nie śniło się, że walka dwóch naszych pięściarzy, bez żadnego tytułu w stawce może wygenerować wielomilionowe przychody.  Wyobraźnia bokserów  nie ma jednak granic. Andrzej Wasilewski wyjawił na antenie radia WeszłoFM kulisy negocjacji walki Krzysztofa Zimnocha z Arturem Szpilką. Jak się okazuje, dla zawodnika z Białegostoku w finansach (w boksie nie do końca) sky is the limit. Otóż był zainteresowany gażą w wysokości … 3 milionów polskich złotych! W dalszej fazie negocjacji zszedł do „skromnego” miliona, jednak jak wiemy, do starcia ostatecznie nie doszło i pewnie już nie dojdzie.

W jaki sposób Zimnoch wyliczył, że walka warta jest tej kwoty – nie wiemy. Jednak słysząc stawki nikt nie powinien być zdziwiony, że do pojedynku nie mogło po prostu dojść. Awantura na konferencji prasowej za plecami Endrju Gołoty to jeszcze za mało, by wygenerować tak ogromne dochody. A przypomnijmy, że trzeba przecież jeszcze zapłacić rywalowi i zawodnikom z karty wstępnej.

Mimo porażek obu zawodników, próbowano doprowadzić do ich starcia na niedawnej i niesławnej gali boksu na stadionie narodowym. Nie udało się, a i pieniądze pewnie były dużo mniejsze.

Zimnoch pracuje obecnie nad formą  i jak powtarza, cały czas się uczy. Być może niebawem zaskoczy nas w ringu, jednak za trochę mniejszą stawkę niż 3 miliony.

Źródło: weszło.com

 

Dodaj komentarz