Demetrius Andrade znów wygrywa, porażka Majidova (highlight)

Ostatniej nocy na ringu w Hollywood po raz kolejny zameldował się Demetrius Andrade (30-0, 18 KO). Tym razem wokół jego walki było sporo zawirowań ze zmianami terminu i rywala. Ostatecznie naprzeciw niepokonanego mistrza WBO stawił się Anglik Liam Williams (23-3-1, 18 KO). Stawką walki był pas WBO wagi średniej, broniony przez Andrade po raz czwarty.

Obrońca tytułu nie zawiódł oczekiwań i po raz kolejny pokazał wysoki kunszt pięściarski. Andrade od pierwszego gongu mocno naprał na Anglika i zaskakiwał go szybkimi kombinacjami. Leworęczny Amerykanin dobrze ustawiał rywala długim prostym, po którym dodawał mocne ciosy z lewej ręki. Williams największy problem miał z podbródkami Amerykanina. Pod koniec drugiego starcia po błyskawicznej akcji prawy-lewy, Williams wylądował na deskach. Anglik pokazał typowy Brytyjski, twardy boks, ale przewaga szybkości i wyszkolenia Amerykanina była zbyt duża, żeby nawiązać z nim wyrównaną walkę. PO pełnych 12 rundach sędziowie nie mieli wątpliwości: 116-111, 118-109, 118-109 dla obrońcy tytułu.

Podczas tej samej gali niespodziewanej porażki doznał dawny trzykrotny mistrz amatorów wagi super ciężkiej, czyli Mahammadrasul Majidow (3-1,3 KO). Faworyzowany Majidow poległ już w pierwszej rundzie z Andrejem Fedosowem (32-3, 26 KO). Fedosow równo w pierwszej minucie wystrzelił skuteczną akcją lewy-prawy, którą przedarł się przez obronę rywala i doprowadził do liczenia. Majidow nie był ranny, ale upadł na tyle pechowo, że skręcił kostkę. Co prawda wstał i próbował kontynuować walkę, ale kontuzja uniemożliwiła utrzymanie ciężaru ciała na nodze i niemal natychmiast znów wylądował na deskach. W tym momencie walka została przerwana po zaledwie minucie i dwudziestu czterech sekundach.

Leave a Reply